Youtube przypomniał Fornalikowi samobójczego gola Jojki

14.10.2009
Już w piątek na Cichą przyjedzie Lechia Gdańsk. Starszym kibicom mecze z tą drużyną kojarzą się przede wszystkim z dramatycznymi barażami z 1987 roku, po których "Niebiescy" spadli z ekstraklasy.
Ruch w Chorzowie przegrał 1-2, a w kuriozalny sposób piłkę do własnej bramki skierował Janusz Jojko, ówczesny bramkarz "Niebieskich". - Pamiętam, że wychodziłem na pozycję, aby pokazać się Januszowi. Kiedy odwróciłem głowę, spostrzegłem, że piłka znalazła się tam, gdzie nie powinna - wspomina Waldemar Fornalik, który był w tamtych latach podstawowym obrońcą Ruchu. - Ostatnio przypomniałem sobie, jak padł ten gol, oglądając go na youtubie. To był dziwny mecz. Nie życzę nikomu, aby przeżył coś takiego. Pierwszy raz w historii Ruch spadł z ligi, choć mieliśmy mocną drużynę - podkreśla obecny szkoleniowiec.

Jojko został wówczas oskarżony o sprzedaż spotkania. Krążyły legendy o reklamówce z pieniędzmi, którą miała znaleźć sprzątaczka. Nikomu jednak nic nie udowodniono. - Pamiętam jakie słowa padły potem w szatni, jak było nerwowo, ale nic więcej na ten temat powiedzieć nie mogę. Przed następnym sezonem usiedliśmy, wyrzuciliśmy z siebie wszystko i powiedzieliśmy, że trzeba naprawić to, co zepsuliśmy. Udało się, bo szybko awansowaliśmy, a potem z marszu zdobyliśmy mistrzostwo - dodaje Fornalik.

W oczach kibiców z Cichej Jojko już na zawsze pozostał czarnym charakterem. Ulubieńcem stał się za to kilka kilometrów dalej, na Bukowej. O czym piszemy tutaj >
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również