WYWIAD. Ryszard Wieczorek: Musimy założyć klapki na oczy...
Gratuluję znalezienia nowej pracy. Trudne zadanie przed panem...
- Nie wiem, czy jest czego. Gratulować to sobie możemy, jak ROW utrzyma się w II lidze. Na pewno nie będzie to łatwe. Podjąłem jednak wyzwanie, bo wiem, że ta drużyna ma potencjał.
Nie żałuje pan, że nie prowadził od początku tego zespołu?
- Rzeczywiście, może gdybym przed sezonem związał się z klubem, to byłoby mi łatwiej. To już jednak przeszłość. W czerwcu mieliśmy trochę inne spojrzenie na pewne sprawy. Inaczej to widział zarząd, inaczej ja. Teraz dogadaliśmy się i zaczynam pracę.
Kilka miesięcy temu mówił pan, że robi wszystko, by wrócić do trenerki. II liga to nie jest chyba to, o czym marzy szkoleniowiec, pracujący wiele lat w ekstraklasie.
- Oczywiście. Praca w II lidze nie jest spełnieniem moich marzeń i ambicji. Zdecydowałem się jednak na nią, także przez to, że ROW jest obecnie najlepszą drużyną z tego regionu.
Kto zostanie ze starego sztabu szkoleniowego? Asystent Damiana Galei, Łukasz Targiel, odchodzi razem z nim.
- Jeszcze nie wiem, muszę poszukać kogoś, kto będzie chciał ze mną tu pracować. W takich warunkach jakie są. Co do reszty, to pewnie większość zostanie. Znam Piotrka Czopa i sztab medyczny. Musimy porozmawiać, bo nie wiem czy oni będą chcieli ze mną współpracować

Chodził pan na mecze ROW-u w III lidze, był pan też na ostatnim ze Zdzieszowicami. Co zrobić, by ta drużyna w końcu zaczęła wygrywać?
- Dziś prowadzę pierwszy trening, zobaczę, kogo na co stać. W ostatnich meczach stwarzali za mało sytuacji podbramkowych. Coś jest nie tak i trzeba to zmienić. Uważam, że taka postawa zespołu, to nie tylko wina trenera Galei. Choć to my, szkoleniowcy, najczęściej płacimy za nieudane występy. To jest problem całego klubu. Przyszedłem, by wykorzystać swoje doświadczenie. Wiele rzeczy przeżyłem, z różnymi sytuacjami się spotkałem. II liga to dla zarządu i graczy coś nowego. Nie wszyscy przecież grali na tym poziomie. Sukces będzie tylko wtedy, gdy wszyscy, zarząd i drużyna, pójdą zgodnie w jednym kierunku. Musimy założyć sobie klapki na oczy i wspólnie podążać do celu.
Grubo ponad rok nie zasiadał pan na ławce trenerskiej. W meczu z Elaną będzie lekki stres?
- Będzie, ale raczej pozytywny. Adrenalina, której brakowało, znów zacznie się pojawiać.
Pana debiut przypadnie na trudnym terenie, w Toruniu. Elana przewodzi tabeli. Remis będzie dobry?
- Szkoda, że nie mam trochę więcej czasu, na kilka treningów, by lepiej przyjrzeć się drużynie. Klub długo się zastanawiał, kogo zatrudnić. Patrząc na sytuację, to remis byłby na pewno ok. Z drugiej strony, nie można się przed meczem nastawiać, że zagramy na 0:0 i będzie dobrze. Liczę, że sprawimy niespodziankę.
Rozmawiał Michał Knura