WYWIAD Robert Góralczyk: Wolę budować, niż być "strażakiem"
23.06.2011
Zdecydował się Pan na kontrakt z II-ligowym Zagłębiem. Ciekawszych propozycji zabrakło?
- To była jedyna konkretna oferta. Inne tematy to było raczej sondowanie. Było zapytanie z I ligi, ale znacznie mniej przejrzyste niż w przypadku Zagłębia. Poza tym Polonia Bytom spadła z ekstraklasy z moim udziałem, więc nie mogłem liczyć na przebieranie w ofertach.
Nie bał się Pan podjęcia pracy w kolejnym klubie, który ma spore problemy finansowe?
- Nie, bo w planach działaczy Zagłębia dostrzegam racjonalne myślenie. Owszem, zespół straci sportowo, gdy opuszczą go Ci bardziej doświadczeni gracze. Ale dzięki temu klub będzie mógł normalnie funkcjonować. Zresztą, takie są realia futbolu w naszym regionie. Nie ma klubu, który by nie miał żadnych kłopotów. Poza tym Zagłębie, mimo gry w II lidze, to wciąż jest uznana marka w naszej piłce.
W Sosnowcu Robert Góralczyk będzie musiał budować drużynę praktycznie od nowa.
- Tu trzeba zadać sobie pytanie, czy lepiej pracować z zespołem od początku, czy czekać aż jakiemuś koledze po fachu powinie się noga, by móc wskoczyć na jego miejsce. W tej drugiej sytuacji przychodzi się zazwyczaj do klubu, który zajmuje niską pozycję w tabeli, co przeważnie też wynika z problemów finansowych. Ja wolę budować drużynę od początku, niż być "strażakiem". Zarząd i działacze chcą odmłodzić zespół. Będzie w nim kilku doświadczonych zawodników i tych piłkarzy, którzy do tej pory mieli mniej okazji do grania.
"I liga dla Zagłębia" to hasło, które w najbliższym sezonie nie będzie aktualne.
- Założenie jest takie, że najbliższe rozgrywki poświęcimy na przygotowanie zespołu do kolejnego sezonu, w którym - jeśli wszystko będzie dobrze funkcjonowało - pomyślimy o wzmocnieniach i powalczymy o awans. Jednak ja zawsze stawiam sobie taki sam cel - w każdym meczu najważniejsze są dla mnie trzy punkty.
A nie żałuje Pan jeszcze choć trochę, że musiał odejść z Bytomia przed końcem sezonu? Teraz pojawiła się szansa, że Polonia w końcu wyjdzie na prostą…
- Dla mnie to już jest temat zamknięty. Cieszę się, że w bytomskim klubie doszło do zmian, które dają mu nadzieję na lepszą przyszłość. Myślę, że to pomoże całej polskiej piłce, jeśli taki klub jak Polonia przestanie w końcu borykać się z ogromnymi problemami.
Rozmawiał Adrian Wawrzyczek
- To była jedyna konkretna oferta. Inne tematy to było raczej sondowanie. Było zapytanie z I ligi, ale znacznie mniej przejrzyste niż w przypadku Zagłębia. Poza tym Polonia Bytom spadła z ekstraklasy z moim udziałem, więc nie mogłem liczyć na przebieranie w ofertach.
Nie bał się Pan podjęcia pracy w kolejnym klubie, który ma spore problemy finansowe?
- Nie, bo w planach działaczy Zagłębia dostrzegam racjonalne myślenie. Owszem, zespół straci sportowo, gdy opuszczą go Ci bardziej doświadczeni gracze. Ale dzięki temu klub będzie mógł normalnie funkcjonować. Zresztą, takie są realia futbolu w naszym regionie. Nie ma klubu, który by nie miał żadnych kłopotów. Poza tym Zagłębie, mimo gry w II lidze, to wciąż jest uznana marka w naszej piłce.
W Sosnowcu Robert Góralczyk będzie musiał budować drużynę praktycznie od nowa.
- Tu trzeba zadać sobie pytanie, czy lepiej pracować z zespołem od początku, czy czekać aż jakiemuś koledze po fachu powinie się noga, by móc wskoczyć na jego miejsce. W tej drugiej sytuacji przychodzi się zazwyczaj do klubu, który zajmuje niską pozycję w tabeli, co przeważnie też wynika z problemów finansowych. Ja wolę budować drużynę od początku, niż być "strażakiem". Zarząd i działacze chcą odmłodzić zespół. Będzie w nim kilku doświadczonych zawodników i tych piłkarzy, którzy do tej pory mieli mniej okazji do grania.
"I liga dla Zagłębia" to hasło, które w najbliższym sezonie nie będzie aktualne.
- Założenie jest takie, że najbliższe rozgrywki poświęcimy na przygotowanie zespołu do kolejnego sezonu, w którym - jeśli wszystko będzie dobrze funkcjonowało - pomyślimy o wzmocnieniach i powalczymy o awans. Jednak ja zawsze stawiam sobie taki sam cel - w każdym meczu najważniejsze są dla mnie trzy punkty.
A nie żałuje Pan jeszcze choć trochę, że musiał odejść z Bytomia przed końcem sezonu? Teraz pojawiła się szansa, że Polonia w końcu wyjdzie na prostą…
- Dla mnie to już jest temat zamknięty. Cieszę się, że w bytomskim klubie doszło do zmian, które dają mu nadzieję na lepszą przyszłość. Myślę, że to pomoże całej polskiej piłce, jeśli taki klub jak Polonia przestanie w końcu borykać się z ogromnymi problemami.
Rozmawiał Adrian Wawrzyczek
Polecane
II liga