WYWIAD. Marcel Nierstenhofer: Z cukrzycą można żyć... i grać!

13.10.2011
Wydawałoby się, że choroba przekreśla szansę na zawodowe granie w pikę. Nic bardziej mylnego! - Trzeba tylko zmienić swoje życie - mówi Marcel Nierstenhofer, bramkarz Energetyka ROW Rybnik.
Trzy lata temu u 21-letniego Niemca zdiagnozowano cukrzycę typu 1. Dla wielu oznaczałoby to koniec z piłką. On jednak był tak zdeterminowany, że do sportu wrócił. Dziś walczy o miejsce w składzie Energetyka ROW Rybnik.

Po zwycięstwie z Górnikiem Wałbrzych wasza sytuacja w tabeli trochę się poprawiła. Wciąż jednak daleka jest od wymarzonej.
- Bardzo się staramy. Myślę, że jeszcze dwa, trzy zwycięstwa i zima będzie w miarę spokojna, a i nasze chęci nie osłabną. Wiosną będzie dużo lepiej.

Piotr Paś stracił miejsce w bramce po dużych błędach z GKS-em Tychy. Z Wałbrzychem nie zagrałeś jednak Ty, tylko Bartosz Gocyk.
- W zespole jest duża rywalizacja, co jest oczywiście dobre dla drużyny. Liczyłem, że być może ja wystąpię, ale nie będę się przecież załamywał. Na każdym treningu staram się pokazać tylko z dobrej strony. Co do Piotrka, to myślę, że niedługo wróci, bo naprawdę potrafi bronić.

Już raz pokazałeś się w II lidze. Paś dostał czerwoną kartkę i broniłeś prawie 50 minut w Głogowie.
- Myślę, że nie zawiodłem. Graliśmy w osłabieniu, a udało nam się zdobyć punkt. Cóż, czekam na kolejną szansę.

Jak trafiłeś do Polski?
- Mój menadżer ma polskie pochodzenie. Zaproponował mi przyjazd do polskiej II ligi. Polecał mi ten klub głównie ze względu na Piotra Czopa. To dobry trener bramkarzy, pracował w Niemczech. Chciałem też spróbować czegoś nowego. Na razie nie żałuję.

Trener Czop mówi po niemiecku. To na pewno spore ułatwienie.
- Tak, dobrze się dogadujemy. Świetnie mi się pracuje z nim, ale także z innymi piłkarzami. Pomagają mi. Wiadomo, że mam problemy z językiem polskim, ale na każdym kroku czuję to, że jestem jednym z nich.

Trochę się jednak różnicie, bo jesteś diabetykiem. Pokazałeś jednak, że cukrzyca nie przekreśla szans na zawodowe granie!
- Wiele zawdzięczam Dimo Wache. Grał w Borussi i też chorował na cukrzycę. Jest moim przyjacielem. Wiele mi pomógł, podpowiadał jak się odżywiać, jak żyć. Dziś wszystko opanowałem niemal do perfekcji. Nauczyłem się samodyscypliny. Z chęcią pomógł bym innym! Z cukrzycą można żyć... i grać!

Chciałbyś zostać w naszym kraju na dłużej?
- Zobaczymy, na razie czuję się tu dobrze. Oczywiście trenuję, ale także studiuję przez Internet. Chcę się rozwijać. Do maja przyszłego roku raczej się nigdzie nie wybieram.

Co robisz w wolnych chwilach?
- Chodzę po mieście. Choć czasami nie potrafię się dogadać (śmiech). Znam angielski, ale czasami to nie wystarcza. Lubię pograć na PlayStation.

Jak ocenisz polską piłkę, zwłaszcza II ligę?
- Jest różnica. Polska II, to tak... III albo IV niemiecka.

Przeczytaj również