WYWIAD. Dariusz Fornalak: Problem Piasta? Zaczęła rządzić w nim polityka
04.08.2011
Czy Daniel Mąka otrzymał pana pozytywną ocenę? Czego spodziewa się pan po tym zawodniku?
- Tego, że dobrze gra w piłkę. Liczę, że zostanie z nami.
Ale rozumiem, że nie oczekuje pan od niego cudów już w tym momencie, skoro ostatnio nie grał w piłkę...
- Owszem. Wiem, że należał do elitarnego "Klubu Kokosa", więc skoro dotychczas jego czas wypełniało bieganie w linii prostej, to potrzebuje trochę czasu, by zacząć grać na odpowiednim poziomie.
Chyba innego zawodnika panu potrzeba...
- Potrzebuję napastnika "na już". I nie jest nim Daniel Mąka. Wydawało się, że jest zawodnik, który do nas dołączy. Niestety, w najbliższy piątek zagra przeciwko nam...
Mowa o Wojciechu Kędziorze. A propos zespołu z Gliwic, którego był pan trenerem. Gdyby ktoś panu powiedział półtora roku temu, że Polonia z Piastem wkrótce zmierzą się w I lidze, pewnie nazwałby go pan skrajnym pesymistą...
- Istotnie, taki scenariusz był mało prawdopodobny. Okazał się jednak realny. Jest wiele przyczyn niepowodzeń obu klubów. Nie mnie oceniać to, co działo się w ubiegłym sezonie w Polonii, bo mnie w tym klubie właściwie nie było. Mogę za to coś powiedzieć o Piaście. Klub ten miał się stać - w kontekście budowy nowego stadionu, pierwszego nowoczesnego na Śląsku - wiodącą ekipą na Śląsku. Wygrała jednak polityka.

Jeszcze nie tak dawno praca w Piaście była chyba wyjątkowa komfortowa w porównaniu do warunków w innych śląskich klubach...
- Praca w Piaście była przyjemnością. Trenerzy mogli się skupić na pracy szkoleniowej, zawodnicy na bieganiu po boisku, a działacze na tym, co do nich zależy. Wszystko było poukładane. Do tego dochodzili kibice. Wszyscy ciągnęli wózek w jedna stronę. Stąd ten pierwszy rok Piasta w ekstraklasie zakończył się sukcesem. Pamiętam, że w trakcie drugiego sezonu, zimą, w trakcie zgrupowania w Turcji zaczęły nadchodzić sygnały, że zacznie się coś niedobrego dziać...
Były prezes Piasta, Jacek Krzyżanowski, stwierdził, że pierwszym błędem Piasta było zwolnienie Dariusza Fornalaka. Czy pierwszym błędem nie było tymczasem usunięcie Jacka Krzyżanowskiego?
- Zdecydowanie. Odsunięcie od zarządzania klubem Jacka Krzyżanowskiego było największym błędem Piasta. Błędem który przyniósł nieodwracalne konsekwencje. Powtórzę, polityka zabrała się za rządzenie w sporcie. Niestety...
Jarosław Kaszowski w pana zespole by został?
- Zdecydowanie tak. Ludzi, którzy w taki sposób traktują swój klub, jak to robił Jarosław Kaszowski, można w naszym kraju policzyć na palcach jednej ręki. Należy ich szanować. Powinni oni pracować w klubie, dbać o jego wizerunek. Inna sprawa, że Kaszowski u mnie w drużynie wcale nie grał regularnie. Czasami siedział na ławce, znajdował się poza kadrą meczową. Natomiast zawsze był bardzo ważną postacią tego zespołu, scalał go. Zresztą Jarek przeżywał z Piastem chwile dobre i złe. Tych lepszych było znacznie więcej, bo wszystkie awanse były udziałem m.in. Kaszowskiego. Dodam, że gdyby nie ten zawodnik, to niejeden działacz sportowy nie byłby dzisiaj prezesem klubu I-ligowego. Ludzie mają krótką pamięć.
Jak wygląda sytuacja kadrowa Polonii przed derbami z Piastem?
- Daniel Tanżyna wraca do kadry meczowej, aczkolwiek nadal jest wiele niewiadomych. Nie wiem na przykład, co z Luką Tiodoroviciem. Przepracował z nami okres przygotowawczy, a teraz... żałuję, że wyjechał. Cóż, załatwianie formalności przez zawodników spoza Unii Europejskiej długo trwa. Za długo.
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
- Tego, że dobrze gra w piłkę. Liczę, że zostanie z nami.
Ale rozumiem, że nie oczekuje pan od niego cudów już w tym momencie, skoro ostatnio nie grał w piłkę...
- Owszem. Wiem, że należał do elitarnego "Klubu Kokosa", więc skoro dotychczas jego czas wypełniało bieganie w linii prostej, to potrzebuje trochę czasu, by zacząć grać na odpowiednim poziomie.
Chyba innego zawodnika panu potrzeba...
- Potrzebuję napastnika "na już". I nie jest nim Daniel Mąka. Wydawało się, że jest zawodnik, który do nas dołączy. Niestety, w najbliższy piątek zagra przeciwko nam...
Mowa o Wojciechu Kędziorze. A propos zespołu z Gliwic, którego był pan trenerem. Gdyby ktoś panu powiedział półtora roku temu, że Polonia z Piastem wkrótce zmierzą się w I lidze, pewnie nazwałby go pan skrajnym pesymistą...
- Istotnie, taki scenariusz był mało prawdopodobny. Okazał się jednak realny. Jest wiele przyczyn niepowodzeń obu klubów. Nie mnie oceniać to, co działo się w ubiegłym sezonie w Polonii, bo mnie w tym klubie właściwie nie było. Mogę za to coś powiedzieć o Piaście. Klub ten miał się stać - w kontekście budowy nowego stadionu, pierwszego nowoczesnego na Śląsku - wiodącą ekipą na Śląsku. Wygrała jednak polityka.
Jeszcze nie tak dawno praca w Piaście była chyba wyjątkowa komfortowa w porównaniu do warunków w innych śląskich klubach...
- Praca w Piaście była przyjemnością. Trenerzy mogli się skupić na pracy szkoleniowej, zawodnicy na bieganiu po boisku, a działacze na tym, co do nich zależy. Wszystko było poukładane. Do tego dochodzili kibice. Wszyscy ciągnęli wózek w jedna stronę. Stąd ten pierwszy rok Piasta w ekstraklasie zakończył się sukcesem. Pamiętam, że w trakcie drugiego sezonu, zimą, w trakcie zgrupowania w Turcji zaczęły nadchodzić sygnały, że zacznie się coś niedobrego dziać...
Były prezes Piasta, Jacek Krzyżanowski, stwierdził, że pierwszym błędem Piasta było zwolnienie Dariusza Fornalaka. Czy pierwszym błędem nie było tymczasem usunięcie Jacka Krzyżanowskiego?
- Zdecydowanie. Odsunięcie od zarządzania klubem Jacka Krzyżanowskiego było największym błędem Piasta. Błędem który przyniósł nieodwracalne konsekwencje. Powtórzę, polityka zabrała się za rządzenie w sporcie. Niestety...
Jarosław Kaszowski w pana zespole by został?
- Zdecydowanie tak. Ludzi, którzy w taki sposób traktują swój klub, jak to robił Jarosław Kaszowski, można w naszym kraju policzyć na palcach jednej ręki. Należy ich szanować. Powinni oni pracować w klubie, dbać o jego wizerunek. Inna sprawa, że Kaszowski u mnie w drużynie wcale nie grał regularnie. Czasami siedział na ławce, znajdował się poza kadrą meczową. Natomiast zawsze był bardzo ważną postacią tego zespołu, scalał go. Zresztą Jarek przeżywał z Piastem chwile dobre i złe. Tych lepszych było znacznie więcej, bo wszystkie awanse były udziałem m.in. Kaszowskiego. Dodam, że gdyby nie ten zawodnik, to niejeden działacz sportowy nie byłby dzisiaj prezesem klubu I-ligowego. Ludzie mają krótką pamięć.
Jak wygląda sytuacja kadrowa Polonii przed derbami z Piastem?
- Daniel Tanżyna wraca do kadry meczowej, aczkolwiek nadal jest wiele niewiadomych. Nie wiem na przykład, co z Luką Tiodoroviciem. Przepracował z nami okres przygotowawczy, a teraz... żałuję, że wyjechał. Cóż, załatwianie formalności przez zawodników spoza Unii Europejskiej długo trwa. Za długo.
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów