"Wynik meczu Ruchu z Legią może zależeć od... humorów piłkarzy"
04.04.2012
Spotkanie Legii z Ruchem zadecyduje o mistrzostwie?
Stefan Białas: - To będzie bardzo ważny mecz, ale niekoniecznie zadecyduje on o tym, kto zdobędzie tytuł. Po tym spotkaniu do rozegrania zostanie jeszcze kilka kolejek. Nie wiadomo, jak dziś będzie wyglądało spotkanie w Gdyni, gdzie Legia zagra z Arką w Pucharze Polski. Wydaje mi się, że jeżeli Legia wygra gładko, jak Ruch z Wisłą, to drużyna Macieja Skorży zostanie bardzo podbudowana. Jeżeli warszawiacy napytają sobie biedy, to Ruch będzie przystępował do tej potyczki w lepszym humorze. Nie będzie jednak wielkim faworytem. Wiele w sporcie zależy od psychiki i w meczu przy Łazienkowskiej będzie to miało znaczenie. Ważne jest też to, że "Niebiescy" mają dzień więcej odpoczynku przed sobotą.
Kilka miesięcy temu słowa, że Ruch może walczyć o najwyższe cele w tym sezonie, niektórzy przyjmowali ze śmiechem. Tymczasem wyniki i tabela pokazują nam, że to nie przypadek.
- To prawda. Widać tutaj bardzo dobrą rękę trenera Waldemara Fornalika. Ta drużyna co roku sprawia sporo niespodzianek. Ma swój charakter i własny styl. To wieki atut Ruchu, który gra regularnie, równo i widowiskowo.
Ruch jest solidny w defensywie, ale Legia powinna się bać raczej piłkarzy ofensywnych?
- Potencjał ofensywny: Piech, Jankowski, Janoszka, Zieńczuk oraz rezerwowi, zwłaszcza Abbott, jest naprawdę dobry. W ogóle jest to bardzo solidna drużyna. Do tego Malinowski w pomocy, który wykonuje na boisku "czarną robotę".

Norbert Barczyk/Pressfocus
Ruch powinien uważać na Legię jako na kolektyw, czy bardziej bać się indywidualności?
- Podobnie jak u chorzowian, w Legii groźny jest kwartet ofensywny. Bardzo niebezpieczny jest duet Ljuboja - Radović. Do tego dochodzi Wolski, który w decydujących momentach potrafi przechylić szalę na korzyść swojej drużyny. Trzeba na niego uważać, bo czasami jest niewidoczny, a nagle strzela bramkę. Spotkają się dwie równe drużyny. Przewaga Legii polega jednam na tym, że gra u siebie i ma punkt przewagi. Jeżeli nie przegra, to zostanie na pierwszym miejscu.
Pan urodził się na Śląsku i grał w Ruchu. Występował też pan w Legii, a później był jej trenerem. Komu będzie pan kibicował w sobotę?
- Z Legią byłem dłużej związany, więc jej będę kibicował. Przede wszystkim chciałbym, aby ten mecz był ciekawy. Nie chcę, żeby to było spotkanie, która zabija futbol. Niech to będzie dobre widowisko dla kibiców, niech lepszy zwycięży, a tym lepszym powinna być Legia (śmiech).
Rozmawiał Michał Knura
Stefan Białas: - To będzie bardzo ważny mecz, ale niekoniecznie zadecyduje on o tym, kto zdobędzie tytuł. Po tym spotkaniu do rozegrania zostanie jeszcze kilka kolejek. Nie wiadomo, jak dziś będzie wyglądało spotkanie w Gdyni, gdzie Legia zagra z Arką w Pucharze Polski. Wydaje mi się, że jeżeli Legia wygra gładko, jak Ruch z Wisłą, to drużyna Macieja Skorży zostanie bardzo podbudowana. Jeżeli warszawiacy napytają sobie biedy, to Ruch będzie przystępował do tej potyczki w lepszym humorze. Nie będzie jednak wielkim faworytem. Wiele w sporcie zależy od psychiki i w meczu przy Łazienkowskiej będzie to miało znaczenie. Ważne jest też to, że "Niebiescy" mają dzień więcej odpoczynku przed sobotą.
Kilka miesięcy temu słowa, że Ruch może walczyć o najwyższe cele w tym sezonie, niektórzy przyjmowali ze śmiechem. Tymczasem wyniki i tabela pokazują nam, że to nie przypadek.
- To prawda. Widać tutaj bardzo dobrą rękę trenera Waldemara Fornalika. Ta drużyna co roku sprawia sporo niespodzianek. Ma swój charakter i własny styl. To wieki atut Ruchu, który gra regularnie, równo i widowiskowo.
Ruch jest solidny w defensywie, ale Legia powinna się bać raczej piłkarzy ofensywnych?
- Potencjał ofensywny: Piech, Jankowski, Janoszka, Zieńczuk oraz rezerwowi, zwłaszcza Abbott, jest naprawdę dobry. W ogóle jest to bardzo solidna drużyna. Do tego Malinowski w pomocy, który wykonuje na boisku "czarną robotę".
Norbert Barczyk/Pressfocus
Ruch powinien uważać na Legię jako na kolektyw, czy bardziej bać się indywidualności?
- Podobnie jak u chorzowian, w Legii groźny jest kwartet ofensywny. Bardzo niebezpieczny jest duet Ljuboja - Radović. Do tego dochodzi Wolski, który w decydujących momentach potrafi przechylić szalę na korzyść swojej drużyny. Trzeba na niego uważać, bo czasami jest niewidoczny, a nagle strzela bramkę. Spotkają się dwie równe drużyny. Przewaga Legii polega jednam na tym, że gra u siebie i ma punkt przewagi. Jeżeli nie przegra, to zostanie na pierwszym miejscu.
Pan urodził się na Śląsku i grał w Ruchu. Występował też pan w Legii, a później był jej trenerem. Komu będzie pan kibicował w sobotę?
- Z Legią byłem dłużej związany, więc jej będę kibicował. Przede wszystkim chciałbym, aby ten mecz był ciekawy. Nie chcę, żeby to było spotkanie, która zabija futbol. Niech to będzie dobre widowisko dla kibiców, niech lepszy zwycięży, a tym lepszym powinna być Legia (śmiech).
Rozmawiał Michał Knura
Polecane
Ekstraklasa