Wymagania dotyczące licencji uregulowane. "Protest to efekt braku wiary w obietnice"
07.04.2017
- Faktycznie piłkarze nie wyszli wczoraj na jeden z dwóch treningów. Przyczyną są zaległości finansowe i - co chyba ważniejsze - niewiara w słowa i obietnice. Wiadomo, że dziś będziemy zaległości płacić, ale widocznie piłkarze woleli się jeszcze upewnić czy zarząd nie zmieni zdania, bo pewnie mają takie doświadczenie z poprzednikami - wyjaśnia Witold Jajszczok, rzecznik chorzowskiego Ruchu. - My wywiązujemy się ze swoich obietnic. Dzisiejsza płatność nie jest pierwszą od kiedy zarząd działa w nowym kształcie i staramy się wyprostować wszystkie zaległości - dodaje Jajszczok.
Zaległości finansowe nie powinny jednak wpłynąć na przyznanie licencji "niebieskim". Jak informuje klub, Ruch złożył komplet wymaganych dokumentów licencyjnych. To oznacza, że chorzowianie nie zalegają z wypłatami dla piłkarzy i pracowników za rok 2016, a sam protest dotyczy późniejszych należności. - Zdajemy sobie sprawę, że to zawsze rzutuje niekorzystnie, ale złożyliśmy dokumenty które świadczą o tym, że spełniamy wymogi niezbędne do otrzymania zgody na start w rozgrywkach Lotto Ekstraklasy w kolejnych rozgrywkach - zapewnia rzecznik "niebieskich".
Przypomnijmy, że tuż po ponownym objęciu funkcji prezesa Janusz Paterman deklarował, że zadłużenie wobec piłkarzy istnieje, ale nie jest duże. - Myślę, że jako klub nie mamy tak dużych ogonów. Tak jak powiedziałem, to są zobowiązania, poślizgi dwie, dwie i pół pensji. Ok, nie jest to prawidłowe, ale takie są realia z jakimi musimy się zmierzyć - mówił 2 marca Paterman. Kilka dni temu przyznał, że chorzowianie są jednak w dużym kłopocie. - Ruch Chorzów ma 36 milionów długu. Trzeba siąść do stołu, powiedzieć w jakim miejscu jesteśmy, bo sytuacja jest bardzo poważna - przestrzegał w studiu TVP Katowice sternik 14-krotnych Mistrzów Polski.
Zaległości finansowe nie powinny jednak wpłynąć na przyznanie licencji "niebieskim". Jak informuje klub, Ruch złożył komplet wymaganych dokumentów licencyjnych. To oznacza, że chorzowianie nie zalegają z wypłatami dla piłkarzy i pracowników za rok 2016, a sam protest dotyczy późniejszych należności. - Zdajemy sobie sprawę, że to zawsze rzutuje niekorzystnie, ale złożyliśmy dokumenty które świadczą o tym, że spełniamy wymogi niezbędne do otrzymania zgody na start w rozgrywkach Lotto Ekstraklasy w kolejnych rozgrywkach - zapewnia rzecznik "niebieskich".
Przypomnijmy, że tuż po ponownym objęciu funkcji prezesa Janusz Paterman deklarował, że zadłużenie wobec piłkarzy istnieje, ale nie jest duże. - Myślę, że jako klub nie mamy tak dużych ogonów. Tak jak powiedziałem, to są zobowiązania, poślizgi dwie, dwie i pół pensji. Ok, nie jest to prawidłowe, ale takie są realia z jakimi musimy się zmierzyć - mówił 2 marca Paterman. Kilka dni temu przyznał, że chorzowianie są jednak w dużym kłopocie. - Ruch Chorzów ma 36 milionów długu. Trzeba siąść do stołu, powiedzieć w jakim miejscu jesteśmy, bo sytuacja jest bardzo poważna - przestrzegał w studiu TVP Katowice sternik 14-krotnych Mistrzów Polski.
Polecane
Ekstraklasa