"Wydano pieniądze na gracza, którego trzeba będzie ciągnąć za uszy"

16.07.2009
- Przykre jest to, że Czesi, którzy ostatnio zainwestowali w klub, a mnie nie znają, są w stanie wykonać telefon i umówić się ze mną na spotkanie, a działacze Odra SA nie - mówi Dariusz Dudek.
- Pan Dudek zakończył karierę i nie potrafił się określić, czy chce być trenerem czy działaczem. Przez dwa lata oprócz tego, że grał u nas był dyrektorem do spraw marketingu. Trudno, żebym teraz szukał mu możliwości zajęcia, jeżeli sam nie potrafi się określić, co chce robić - powiedział na łamach środowego dziennika "Sport" szef Odry SA, Ireneusz Serwotka.

Na odpowiedź byłego piłkarza wodzisławian nie trzeba było długo czekać. - Ja mam sprecyzowane plany. Po to robię kolejne kursy trenerskie, aby zostać szkoleniowcem. Moim marzeniem i celem jest uzyskanie licencji UEFA-Pro - wyjaśnia Dudek. - Swego czasu była rozmowa w gabinecie prezesa, że tacy zawodnicy, jak Malinowski, Woś czy Dudek, po zakończeniu kariery zostaną w klubie. Na tym się zakończyło. Proszę spojrzeć jak traktuje się ludzi związanych z Odrą. Sławek Szary po latach gry starał się o podwyżkę. Trzy czy pięć tysięcy więcej nie załamałoby budżetu, skoro są pieniądze na prowizję dla jednego z menedżerów w wysokości 90 tysięcy za piłkarza, którego trzeba będzie ciągnąć za uszy, żeby był w meczowej osiemnastce - dodaje.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również