Wstyd w Chorzowie. Ile Ruch straci na fatalnej murawie?

15.07.2014
- To wielki, wielki wstyd dla ludzi odpowiedzialnych za stan murawy. I dla człowieka, który stwierdził, że trawa w tak krótkim okresie może wyrosnąć - nie ukrywa złości trener Ruchu Chorzów, Jan Kocian.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wczoraj Dariusz Smagorowicz i Mirosław Mosór cały dzień przebywali w Warszawie, by załatwić formalności z przenosinami meczu z FC Vaduz z Chorzowa do Gliwic. Trzeba było pilnie skontaktować się z UEFA bowiem "Niebiescy" zgłosili obiekt przy Okrzei jako alternatywne, ale dopiero od III rundy. O tym, że meczu nie da się rozegrać przy Cichej, działacze zorientowali się dopiero w niedzielę...

- To wielki, wielki wstyd dla ludzi odpowiedzialnych za stan murawy. I dla człowieka, który stwierdził, że trawa w tak krótkim okresie może wyrosnąć i dał zgodę na renowację w najkrótszym okresie przerwy miedzy sezonami w historii ekstraklasy - nie może zrozumieć sytuacji trener Jan Kocian.

Do niedawna za murawę odpowiadała jedna osoba - słynny Paulek. On już jednak przy Cichej nie pracuje. - To była decyzja zupełnie bez pojęcia, bo każdy, kto ma chociaż kawałek ogródka wie, że trawa nie urośnie w dwa tygodnie. A był w Chorzowie człowiek, który przez 30 lat sam dbał o trawę i Chorzów mógł się szczycić wyborną murawą. Posłano go jednak na emeryturę, a jego następcy stwierdzili, że to, co robiono uprzednio, było złe i w miesiąc wszystko... spieprzyli.

Oczywistym jest, że Ruch straci finansowo. Koszt wynajmu stadionu w Gliwicach to około 100 tysięcy złotych. Czwartkowy mecz nie będzie imprezą masową, więc klub nie może liczyć na dochód z biletów. Zagrożone są też mecze ligowe z Górnikiem Łęczna i Wisłą Kraków, które mają się odbyć przy Cichej.
źródło: SPORT

Przeczytaj również