Wskoczył do bramki i Polonia Bytom w końcu nie straciła gola!

12.09.2010
Szymon Gąsiński z powodzeniem spisywał się miedzy słupkami bramki Polonii w meczu z Zagłębiem Lubin. - Będzie jeszcze lepiej. Muszę tylko złapać rytm meczowy - zapowiada 27-latek.

W pierwszych czterech kolejkach trener Jurij Szatałow konsekwentnie stawiał na Marcina Juszczyka. W końcu dokonał roszady. Czarę goryczy przelały błędy byłego golkipera Wisły, który w spotkaniu w Krakowie nie popisał się najwyższą formą. W Bytomiu zrobiło "się gorąco" i postanowiono zmienić bramkarza. - Myślę, że ciężką pracą wywalczyłem sobie miejsce w bramce. Poza tym z sparingu z Koroną Kielce zaprezentowałem się nieźle i trenerzy to zauważyli. Cieszę się, że dano mi szansę. Mam nadzieję, że w pełni ją wykorzystam - mówi Gąsiński.

Na razie nabija sobie pozytywnych punktów. Zawodnicy Zagłębia pozwolili mu się wykazać i pokazać kunszt. Bramkarz Polonii ładnie obronił groźne uderzenie Przemysława Kocota z dystansu i wygrał pojedynek z Mouhamadou Traore. - Dawno nie broniłem w meczu ligowym. Spotkania towarzyskie i treningi to nie to samo. Im bliżej było końca, tym lepiej mi się broniło - uśmiecha się wychowanek ŁKS-u Łódź. -

Czy Gąsiński na dobre zastąpił Marcina Juszczyka? - Nie chcę mówić, że kogoś "wygryzłem", bo to brzydkie słowo. Zwyczajnie rywalizujemy, jest między nami "męska gra". Raz broni jeden, raz drugi. Takie jest właściwie życie bramkarza - opowiada.
autor: Szymon Ziober

Przeczytaj również