Wrześniak grał na własne ryzyko, a "Gitara" był... kierowcą

06.07.2009
Niektórzy zawodnicy GKS-u Jastrzębie nadal nie podpisali nowych kontraktów. - Zagrałem na własne ryzyko, bo przecież nawet ubezpieczenia nie mam zapewnionego - wskazuje Janusz Wrześniak.
Obrońca jastrzębian wystąpił w sobotnim sparingu z Ruchem Chorzów. Co prawda jego drużyna przegrała z młodymi zawodnikami "Niebieskich", ale złego wrażenia po sobie nie zostawiła. - Nic nie szkodzi, ważne abyśmy się zgrywali i poprawiali mankamenty - podkreśla Wrześniak, który czeka teraz na rozmowę z Marianem Jaroszem. - Szczerze? Nie wiem jeszcze zbyt wiele na temat nowego prezesa. Czekam cały czas na spotkanie z władzami. Do wyjazdu na obóz chciałbym wiedzieć na czym stoję - tłumaczy.

Mariusz Adaszek i Witold Wawrzyczek znajdują się w podobnym położeniu. Oni w sobotę nie zagrali. Powód? - "Gitara" był kierowcą na weselu Mariusza - oznajmia trener Jerzy Wyrobek. 
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również