Wraz z nowym sezonem nie zniknie stary problem Odry?

12.07.2009
Rzut karny to dla wielu drużyn najlepsza okazja do zdobycia bramki. Jednak nie dla Odry! Czy fatalna skuteczność "jedenastek" będzie kontynuowana w kolejnym sezonie?
W minionych rozgrywkach piłkarze z Bogumińskiej trzy razy ustawiali sobie piłkę "na wapnie", jednak nie potrafili pokonać bramkarzy rywali. Najpierw w słupek trafił Sławomir Szary. Później pomylił się Jan Woś, a fatalną passę kontynuował Maciej Małkowski. Przed wznowieniem kolejnego sezonu wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ten element w dalszym ciągu będzie piętą achillesową wodzisławian.

Skąd takie przypuszczenie? W sparingach bowiem jest równie źle! W poprzedni weekend pojedynek z "jedynką" Rakowa Częstochowa przegrał Jacek Kowalczyk, a w sobotę rzutu karnego nie wykorzystał Aleksander Kwiek, nie trafiając nawet w światło bramki strzeżonej przez golkipera Piasta Gliwice. - Takie błędy muszą być wyeliminowane. Piłkarze nie mogą się bać ciążącej na nich odpowiedzialności - zaznacza Ryszard Wieczorek, szkoleniowiec wodzisławian.

Co sprawia, że jego podopiecznym uginają się nogi w momencie, gdy podchodzą do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze? - Nie jest to kwestia umiejętności, bo zawodnicy na każdym treningu ćwiczą ten element gry. Chodzi o odporność psychiczną. Potrzebujemy człowieka, który tą złą passę zakończy - podkreśla. - Strzelec musi wygrać pojedynek z samym sobą. Wiem coś o tym, bo w swojej karierze również wykonywałem rzuty karne - dodaje Wieczorek.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również