Wojciech Wilczyński: Nawet mi nie przypominajcie, że teraz pauzuję!

04.04.2012
Wojciech Wilczyński do Polonii dołączył zimą. Do tej pory rozegrał trzy spotkania w barwach bytomskiej drużyny. - Jednak moje występy popsuły kartki - mówi młody obrońca.
Szczególnie słodko-gorzkie były dla Wojciecha Wilczyńskiego występy przy Olimpijskiej. Młody obrońca obejrzał w każdym z nich dwie żółte kartki, a w konsekwencji - czerwone. Jego dobre występy zostały więc popsute przez to, że dwukrotnie przedwcześnie opuszczał plac gry.

- Nie jest dla mnie chlubą, że w drugim, z trzech spotkań, „wylatuje za kartki”…  Bardzo się jednak cieszę, że drużyna za każdym razem „ratowała” mi skórę i wygrywała spotkanie beze mnie. Gdybyśmy przeze mnie nie wygrali i nie uciekali z tej strefy spadkowej to nie wiem co by było… Dlatego muszę się jakoś odwdzięczyć chłopakom. Chyba najlepiej, gdy zrobię to na treningach i kolejnych meczach - mówi młody piłkarz.

Zapytany o powód łapania tak wielu kartoników przy Olimpijskiej Wilczyński wzrusza ramionami. - To nigdy wcześniej nie zdarzało mi się, nie zawodnikiem, który miał problemy z kartkami… A teraz jest to mój mankament. Muszę nad tym popracować i być bardziej skupionym w czasie spotkań, bo ostatnio „dawałem się robić” - opowiada Wilczyński.

- Uważam, że nie wszystkie kartki, które otrzymałem, były zasłużone. Myślę, że często sędziowie upominają i karają mnie nieco zbyt pochopnie. Przypominam mecz z Sandecją, gdy kartkę otrzymałem za to, że odkopnąłem piłkę. Z kolei z Olimpią kartonik ujrzałem, gdy brałem udział w akcji ofensywnej. Miałem dogrywać piłkę… a sędzia uznał, że faulowałem. Kuriozalna sytuacja. Z kolei druga żółta kartka w tym spotkaniu została mi pokazana za to, że piłkarz rywali nabrał arbitra. On wtedy ewidentnie szukał kontaktu, chciał coś więcej ugrać… a ja byłem ostatnim obrońcą, który mógł go zatrzymać - tłumaczy młody obrońca.

Wojciech Wilczyński pozostaje jednak optymistą i wierzy, że z danej mu lekcji szybko wyciągnie wnioski. - Następnym razem w takiej sytuacji będę czujny. Ustawię się nisko na nogach i nie dam „zrobić”. Wtedy doświadczenie powinno mi pomóc - opowiada. Natomiast, gdy piłkarzowi przypomina się, że na te analizy będzie miał trochę czasu, gdyż w najbliższej kolejce pauzuje za kartki… - Proszę mi nawet nie przypominać, że teraz pauzuję! - kręci głową ze złością.
autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również