Wojciech Lisowski: Przynajmniej nie wyszliśmy na frajerów… jak Pogoń

19.04.2012
Po zwycięskim meczu Piasta sporo było pretensji do gliwickich zawodników o styl, w jakim wywalczyli trzy punkty. Wojciech Lisowski denerwował się na takie stawianie sprawy.
Wojciech Lisowski zapytany o to dlaczego Piast tak bardzo męczył się z ostatnią drużyną ligi, długo i cierpliwie tłumaczył, że Olimpia Elbląg wcale nie jest złą drużyną… a determinacją przewyższa wiele innych ekip.

- Ci goście grają o życie. Chcą za wszelką cenę zostać w tej lidze, zarabiać większe pieniądze i dzięki temu żyć na lepszym poziomie, mieć większe możliwości. Tutaj mogą się wypromować, dla nich pozostanie w lidze to olbrzymia szansa! Proszę mi wierzyć, naprawdę ciężko się z nimi gra, oni bardzo umiejętnie przeszkadzają…

Ostatnio dotkliwie o tym przekonała się Pogoń Szczecin, która poległa w Elblągu 1-2. Po tym spotkaniu popularny w sieci stał się wywiad z bramkarzem „Dumy Pomorza”. Radosław Janukiewicz w żołnierskich słowach wyrażał w nim co sądzi na temat Olimpii oraz gry swoich kolegów.

- Szczecinianie nazywali ich „ogórkami”, a przegrali w Elblągu! To świadczy tylko i wyłącznie o Pogoni. My przynajmniej swój mecz z Olimpią wygraliśmy i na pewno nie można nazwać nas frajerami. Dlatego apeluję - cieszmy się z tego zwycięstwa i z pozycji lidera. Czy za parę tygodni ktoś będzie pamiętał w jakim stylu wywalczyliśmy to zwycięstwo? Nie, będą liczyły się tylko trzy punkty z drużyną z dołu tabeli. A właśnie z takimi ekipami walczy się o awans, te słowa potwierdzi każdy doświadczony piłkarz czy trener!

Piłkarz wszystkich krytyków stylu gry Piasta o przeanalizowanie polskiej ligi. - Czy to w ekstraklasie czy w I lidze - wszyscy grają siłowo. Proszę mi wskazać choć jedną drużynę, która gra piękną piłkę i wszystkich miażdży. Nie ma takich? Zaskoczenie… - ironizuje „Lisu”.

Piłkarz nie chciałby po raz kolejny przeżyć sytuacji, aby w kolejnych meczach schodzących z murawy zawodników Piasta żegnały gwizdy. - My naprawdę wiemy, że nie gramy pięknie. I na raz nie zaczniemy prezentować piłki Barcelony czy Realu. Liczy się coś innego. Czy komuś z nas w meczu z Olimpią można było odmówić determinacji? Czy można powiedzieć, że „Podgór” (Tomasz Podgórski - dop. red) nie walczył, a Wojtek Kędziora się nie starał? - pyta retorycznie obrońca.

- Dlatego proszę, niech nadal całe miasto walczy w każdym meczu o ten awans, a nie tylko my na boisku… a tymczasem? Cieszmy się z tych miłych chwil, z lidera, ze zwycięstwa. To coś co warto docenić po tych wszystkich wyjazdowych zwycięstwach i po sytuacji, gdy po pierwszym wiosennym meczu traciliśmy do Pogoni aż dziewięć punktów - przypomina Lisowski.
autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również