Wojciech Kowalczyk: Skoro go wybrali, to zrzekam się swoich nagród!
06.12.2010
Problem polega na tym, że Marek Profus, właściciel tygodnika, jest jednocześnie menedżerem Macieja Jankowskiego, który - zdaniem części komentatorów - z piłkarskiego punktu widzenia na wyróżnienie nie zasłużył. W gronie tych, którzy tak twierdzą, jest chociażby Wojciech Kowalczyk, były reprezentant Polski.
- Po tym, co stało się w niedzielę, nie mam wyboru - zrzekam się nagród, które otrzymałem od redakcji "Piłki Nożnej", ponieważ zupełnie straciły na wartości - ogłasza "Kowal". - W 1991 roku wybrano mnie "Odkryciem Roku", a w 1992 "Piłkarzem Roku". Przez lata miałem z tego powodu satysfakcję, zwłaszcza że bardzo rzadko w historii plebiscytu zdarzało się, by ktoś najpierw był "Odkryciem Roku”, a później "Piłkarzem Roku” - takie przypadki można policzyć na palcach jednej ręki. Cieszyłem się tym. Teraz, kiedy o wynikach nie decydują już umiejętności i osiągnięcia, tylko "plecy”, plebiscyt stracił sens - irytuje się.
- Proszę więc redakcję "Piłki Nożnej", aby nie uwzględniała mojego nazwiska i nie wpisywała go na listę dotychczasowych laureatów. Nie chcę, by moje nazwisko w jakiś sposób uwiarygadniało obecne rozstrzygnięcia i by było w jakikolwiek sposób z nimi kojarzone. Wybór Macieja Jankowskiego na "Odkrycie Roku" jest dla mnie końcem prestiżowego plebiscytu, obrzydliwym zwycięstwem prywaty. Odebrano mi radość z własnych osiągnięć. Kiedy za dwadzieścia lat powiem, że byłem "Odkryciem Roku", to ktoś będzie miał pełne prawo zapytać, kto mi to załatwił - wścieka się Kowalczyk.
Czy Kowalczyk ma rację? Pytamy o to w sondzie, która znajduje się z prawej strony witryny.
- Po tym, co stało się w niedzielę, nie mam wyboru - zrzekam się nagród, które otrzymałem od redakcji "Piłki Nożnej", ponieważ zupełnie straciły na wartości - ogłasza "Kowal". - W 1991 roku wybrano mnie "Odkryciem Roku", a w 1992 "Piłkarzem Roku". Przez lata miałem z tego powodu satysfakcję, zwłaszcza że bardzo rzadko w historii plebiscytu zdarzało się, by ktoś najpierw był "Odkryciem Roku”, a później "Piłkarzem Roku” - takie przypadki można policzyć na palcach jednej ręki. Cieszyłem się tym. Teraz, kiedy o wynikach nie decydują już umiejętności i osiągnięcia, tylko "plecy”, plebiscyt stracił sens - irytuje się.
- Proszę więc redakcję "Piłki Nożnej", aby nie uwzględniała mojego nazwiska i nie wpisywała go na listę dotychczasowych laureatów. Nie chcę, by moje nazwisko w jakiś sposób uwiarygadniało obecne rozstrzygnięcia i by było w jakikolwiek sposób z nimi kojarzone. Wybór Macieja Jankowskiego na "Odkrycie Roku" jest dla mnie końcem prestiżowego plebiscytu, obrzydliwym zwycięstwem prywaty. Odebrano mi radość z własnych osiągnięć. Kiedy za dwadzieścia lat powiem, że byłem "Odkryciem Roku", to ktoś będzie miał pełne prawo zapytać, kto mi to załatwił - wścieka się Kowalczyk.
Czy Kowalczyk ma rację? Pytamy o to w sondzie, która znajduje się z prawej strony witryny.
Polecane
Ekstraklasa