Wojciech Kędziora: Straciliśmy dwa punkty, ale nie poddajemy się!

14.04.2012
Piast mógł zostać liderem w I lidze. Potrzebne było jednak zwycięstwo z Niecieczą, którego nie udało się zdobyć. - Szkoda, bo stadion przy Okrzei powinien być naszym atutem - żałował Wojciech Kędziora.
Za jego sprawą w 35. sekundzie spotkania Piast objął prowadzenie. Gliwiczanie nie mogli wymarzyć sobie lepszego momentu! Spiker krzyczał, że "niecieczański słoń został powalony po raz pierwszy". I ostatni, chciało się dodać po końcowym gwizdu, bo Piast nie dążył do podwyższenia, tylko nastawił się na obronę prowadzenia.

- Mieliśmy takie założenia, by spokojnie czekać na swoje szanse. Niestety, nie było ich zbyt wiele, a w dodatku straciliśmy gola - żałował Kędziora, który należał do najlepszych zawodników na boisku. Z dużą łatwością przepychał niższych obrońców Niecieczy. - Obawiałem się tego, ale i tak chcę podkreślić, że moi zawodnicy skutecznie skakali do pojedynków powietrznych - pocieszał się trener Duszan Radolsky.

Piast najlepszą okazję do ponownego wyjścia na prowadzenie miał po strzale Tomasza Podgórskiego. Sebastian Nowak nie zdołał złapać piłki, więc gospodarze mieli okazję pospieszyć z dobitką.

- Niestety, nie było nikogo, kto dołożyłby nogę - mówił "Kędi", który mniej klarowne sytuacje próbował wykreować sobie sam. - Cóż, było to spotkanie, w którym okazji bramkowych było niewiele, za to nie zabrakło walki i zaangażowania. Straciliśmy dziś dwa punkty, ale nie poddajemy się. Jeszcze wiele spotkań przed nami - dodał na pocieszenie.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również