Wojciech Kędziora: Przepraszam, że nie dałem rady...

12.11.2013
Ruben Jurado, który pod nieobecność Wojciecha Kędziory wykonywał rzuty karne, z jedenastu metrów się nie mylił. W sobotę do karnego podszedł "Kędi" i... nie podołał zadaniu.
Po pierwszej połowie Cracovia była zdecydowanie lepsza i wydawało się, że Piastowi będzie ciężko choćby o remis. - W tej części - rzeczywiście - to Cracovia grała piłką, chociaż wielu okazji strzeleckich sobie nie stwarzała. My natomiast czekaliśmy na kontry. Inaczej ten mecz wyglądał po przerwie, kiedy wypracowaliśmy sobie kilka dogodnych okazji - mówi napastnik.

On mógł rozstrzygnąć losy meczu, jednak zmarnował tę najbardziej dogodną szansę z rzutu karnego. - Na boisku nie było już Rubena i odpowiedzialność musiałem wziąć na własne barki. Niestety, nie udźwignąłem jej. Pilarz wyczuł moje zamiary. Teraz mogę tylko przeprosić, że nie dałem rady - kaja się "Kędi".

Kibice nie mieli jednak do niego pretensji. - I jestem im za to bardzo wdzięczny. Podobnie jak chłopakom z zespołu, którzy też podtrzymywali mnie na duchu. Mam nadzieję, że w następnym meczu się odwdzięczę.
źródło: Sport

Przeczytaj również