Wojciech Kędziora: Mam nadzieję, że dam zespołowi jakość, jak wcześniej

11.09.2013
- Taka rehabilitacja to ogromny wysiłek. Jeśli ktoś tego nie przeszedł, nie będzie sobie nawet w stanie wyobrazić jak ogromny. Nigdy wcześniej tak ciężko nie trenowałem - mówi Wojciech Kędziora.
Napastnik Piasta Gliwice wraca do zdrowia po poważnej kontuzji, z powodu której pauzował pół roku. Być może będzie mógł zagrać już za tydzień. A przecież nie było wcale pewne, czy w ogóle wróci jeszcze do piłki... - Wiadomo, że u 20-latka urazy goją się szybciej, chociaż - z drugiej strony - nie brakuje przykładów młodych chłopaków,  którym takie problemy nie odpuszczają. Kuba Świerczok, Michał Jonczyk, a można by tak wymieniać dłużej. Nigdy nie wiadomo, jak będzie. Trzeba po prostu wykonać tę pracę w trakcie rehabilitacji, a to naprawdę ogromny wysiłek. Gdy dziś myślę o tych kilku minionych miesiącach, dociera do mnie, że nigdy wcześniej tak ciężko nie trenowałem - przyznaje.

Czy jednak istniało realne ryzyko zakończenia kariery? - Od lekarzy niczego takiego nie usłyszałem, ale wiem, że głosy w stylu "ciężko mu będzie wrócić" się pojawiały. Nie przejmowałem się tym. Wiedziałem, że muszę sobie poradzić. Przede wszystkim psychicznie, bo to jest najtrudniejsze. Dlatego usiadłem, przemyślałem wszystko na spokojnie i się pozbierałem. Chociaż nie powiem, momenty tuż przed i po operacji nie były łatwe - nie ukrywa "Kędi".

Wszyscy w Gliwicach wypatrują jego powrotu na boisko z wielką niecierpliwością, bowiem od momentu odejścia Marcina Robaka, Piast ma spore problemy z napastnikami. - Trzeba wykorzystywać więcej sytuacji i będzie dobrze. Mam nadzieję, że pomogę i dam zespołowi taką samą jakość jak wcześniej. Bo nie chodzi tylko o to, by figurować w kadrze zespołu. Gdy widzę, że któryś z kolegów ma problem, to od razu idę mu z pomocą. Taki mam charakter i już się nie zmienię. Jak dorzucę do tego dobrą dyspozycję, to powinienem jeszcze sporo dobrego dać tej drużynie - kończy napastnik Piasta.
źródło: Sport

Przeczytaj również