Wojciech Kędziora: Cieszę się, że chłopaki dają radę beze mnie
22.03.2013
Wczoraj okazało się, że najlepszy strzelec Piasta Gliwice ten sezon ma już z głowy. - Nieraz tak bywa. Trzeba z tym się liczyć. Mój przypadek to potwierdza. Wcześniej także miałem poważną kontuzję, tyle że głowy. Nabawiłem się jej w Lubinie. Należy uzbroić się w cierpliwość i wierzyć, że operacja się uda, a potem wziąć się w garść i przejść jakoś przez rehabilitację. Chciałbym szybko to wyleczyć. Jestem przekonany, że tak będzie. Kilka lat wcześniej miałem groźniejszy uraz i jakoś wróciłem. Wiem, że to są inne części ciała, ale powinienem już być zahartowany. A jak wrócę, będę grał dobrze! - mówi w rozmowie z 2x45.com.pl.
Napastnik stara się jednak szukać plusów tej sytuacji. Teraz będzie mógł poświęcić więcej czasu rodzinie. - Nawet w tych fatalnych sytuacjach należy znajdować pozytywy. Kolejnym jest to, że mimo mojej wcześniejszej rehabilitacji, nie wybiegłem teraz na boisko. Wtedy mogłoby to wyglądać jeszcze gorzej. Droga do pełni dyspozycji jeszcze by się wydłużyła - dodaje.
Kędziora musi teraz oglądać chłopaków z trybun lub w telewizji, co jest zdecydowanie bardziej stresujące niż występy na boisku. - Na trybunach albo przed telewizorem ciężko jest wytrzymać. Ogromne emocje i mnóstwo krzyków. - Cieszy mnie, że chłopaki dają radę beze mnie. Zdobywają bramki, które dają nam punkty. Szkoda, że nie mogę im pomóc. Emocje muszą być stonowane. Patrząc na tabelę, wiele osób oczekuje od nas gry o europejskie puchary. Każdy spogląda w jej górną część. Proszę zauważyć, że w tej strefie jest bardzo mała różnica, do podium tracimy trzy punkty. Jeden czy dwa mecze mogą wszystko zmienić. Musimy grać w każdym spotkaniu na maksimum swoich możliwości i starać się też przy tym wygrywać w miłym dla oka stylu - kończy wywiad dla 2x45.com.pl.
Napastnik stara się jednak szukać plusów tej sytuacji. Teraz będzie mógł poświęcić więcej czasu rodzinie. - Nawet w tych fatalnych sytuacjach należy znajdować pozytywy. Kolejnym jest to, że mimo mojej wcześniejszej rehabilitacji, nie wybiegłem teraz na boisko. Wtedy mogłoby to wyglądać jeszcze gorzej. Droga do pełni dyspozycji jeszcze by się wydłużyła - dodaje.
Kędziora musi teraz oglądać chłopaków z trybun lub w telewizji, co jest zdecydowanie bardziej stresujące niż występy na boisku. - Na trybunach albo przed telewizorem ciężko jest wytrzymać. Ogromne emocje i mnóstwo krzyków. - Cieszy mnie, że chłopaki dają radę beze mnie. Zdobywają bramki, które dają nam punkty. Szkoda, że nie mogę im pomóc. Emocje muszą być stonowane. Patrząc na tabelę, wiele osób oczekuje od nas gry o europejskie puchary. Każdy spogląda w jej górną część. Proszę zauważyć, że w tej strefie jest bardzo mała różnica, do podium tracimy trzy punkty. Jeden czy dwa mecze mogą wszystko zmienić. Musimy grać w każdym spotkaniu na maksimum swoich możliwości i starać się też przy tym wygrywać w miłym dla oka stylu - kończy wywiad dla 2x45.com.pl.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów