Wojciech Grzyb: Nie jestem świętą krową. W dołku też nie jestem
04.11.2011
Doświadczony boczny pomocnik stracił niedawno miejsce w składzie, na co zanosiło się juz od jakiegoś czasu. - Nie jestem świętą krową. Nie zaryzykowałbym jednak stwierdzenia, że jestem w dołku, choć na pewno idzie mi ciężej niż wiosną, gdy więcej dawałem zespołowi, strzelałem bramki. Już w sparingach czułem, że to nie jest to. W lidze też nie "zapaliło" tak, jak powinno, czego potwierdzeniem jest niewykorzystany rzut karny, tylko jedna asysta w meczu z Lubinem - przyznaje Grzyb.
Sam nie wie jednak do końca, co jest przyczyną słabszej dyspozycji. - Popalić daje nam trochę malutka Amelka, ale to nie jest żadne wytłumaczenie, tym bardziej, że fizycznie czuję się nie najgorzej. Potrzebuję więc chyba spokoju, by wrócić do równowagi. Spadek formy łączy się z faktem, że mam już prawie 37 lat. Tylko, że pół roku temu też miałem 37 lat, więc co mogło się zmienić przez te kilka miesięcy? - pyta piłkarz.
Na koniec składa jednak deklarację. - Zapewniam, że "Grzybek" się jeszcze nie skończył. Mam świadomość, że muszę dać z siebie więcej drużynie. Tego oczekują ode mnie kibice, trenerzy, ale tak naprawdę najbardziej zawiedziony jestem ja sam. Pozostaje mi więc zacisnąć zęby i walczyć o powrót do jedenastki. Nie będzie łatwo, bo Ruch ma kadrę 20 bardzo dobrych piłkarzy, ale ja na pewno nie odpuszczę - kończy Wojciech Grzyb.
Sam nie wie jednak do końca, co jest przyczyną słabszej dyspozycji. - Popalić daje nam trochę malutka Amelka, ale to nie jest żadne wytłumaczenie, tym bardziej, że fizycznie czuję się nie najgorzej. Potrzebuję więc chyba spokoju, by wrócić do równowagi. Spadek formy łączy się z faktem, że mam już prawie 37 lat. Tylko, że pół roku temu też miałem 37 lat, więc co mogło się zmienić przez te kilka miesięcy? - pyta piłkarz.
Na koniec składa jednak deklarację. - Zapewniam, że "Grzybek" się jeszcze nie skończył. Mam świadomość, że muszę dać z siebie więcej drużynie. Tego oczekują ode mnie kibice, trenerzy, ale tak naprawdę najbardziej zawiedziony jestem ja sam. Pozostaje mi więc zacisnąć zęby i walczyć o powrót do jedenastki. Nie będzie łatwo, bo Ruch ma kadrę 20 bardzo dobrych piłkarzy, ale ja na pewno nie odpuszczę - kończy Wojciech Grzyb.
Polecane
Ekstraklasa