Wojciech Grzyb ma sporo powodów do radości. Pociecha w drodze...

02.07.2010
- To niesamowite, że potrafiliśmy w takim momencie zdobyć wyrównującego gola. To podłamało morale Szachtiora - uważa Wojciech Grzyb, który strzelił w Karagandzie bramkę na wagę wygranej.
Bukmacherzy przed pierwszym gwizdkiem stawiali na Kazachów. I długo wydawało się, że będą mieli rację. - Mecz ułożył się dla nas fatalnie, bardzo szybko straciliśmy bramkę. Przełomowym momentem była końcówka pierwszej połowy, gdzie Szachtior miał kilka rzutów rożnych i zanosiło się na drugą bramkę - wskazuje Waldemar Fornalik. Jego zawodnicy znaleźli się w sporych opałach, bo to rywale którzy są w pełni sezonu (grają systemem wiosna-jesień) mieli sporą przewagę.

 - Nie potrafiliśmy nawet wybić piłki poza nasze pole karne. Szczęście nam dopisało, bo moment po tym oblężeniu strzeliliśmy bramkę, którą "Ecik" zdobył fajnym lobem - mówi Wojciech Grzyb. - To niesamowite, że potrafiliśmy w takim momencie zdobyć wyrównującego gola. To podłamało morale Szachtiora - dodaje.

Na początku drugiej odsłony rzut karny wywalczył Sebastian Olszar. Chwilę później jedenastkę wykonał Grzyb i celebrując radość umieścił piłkę pod trykotem. - Mały "Grzybek" w drodze. Pomyślałem, że jak uda się strzelić bramkę, to tak się będę cieszył. Bramkarz wypuścił piłkę, a ja już przy niej byłem i mogłem ją włożyć pod koszulkę. Ta bramka jest dla przyszłej mamy Kingi - podkreśla Grzyb.

Za tydzień Ruch musi postawić kropkę nad "i", aby awans do kolejnej fazy stał się faktem. Bilety rozchodzą się jak ciepłe bułki. - Chcę zdecydowanie podkreślić, że to dopiero połowa tego meczu. Jesteśmy w lepszej sytuacji, ale Szachtior jest dobrym zespołem - studzi rozgrzane głowy trener Waldemar Fornalik.
źródło: SportSlaski.pl / Niebiescy.pl

Przeczytaj również