Wodecki "złapał" formę. Czy wróci na Roosevelta?
08.09.2009
Od początku tego sezonu "Pszczółka" jest motorem napędowym akcji ofensywnych w ekipie Ryszarda Wieczorka. - Trener mi zaufał i gram w podstawowej jedenastce. Zgrałem się z zespołem i jest mi teraz zdecydowanie łatwiej. Z każdym kolejnym meczem moja forma powinna być jeszcze lepsza - twierdzi Marcin Wodecki, napastnik Odry.
Jego początki na Bogumińskiej nie należały jednak do łatwych. Zawodnik grywał najczęściej "ogony", albo przesiadywał całe spotkania jako rezerwowy. - Na wkomponowanie się nowego piłkarza do drużyny potrzeba czasu. Rywalizacja w Odrze była duża, a ja nie otrzymywałem zbyt wielu szans na występy. Wchodziłem wyłącznie z ławki. Było mi bardzo trudno się przebić - przypomina gracz wypożyczony z zabrzańskiego Górnika, do którego ma wrócić po rundzie jesiennej, bowiem kończy się jego wypożyczenie.
- Wszystko wskazuje na to, że wiosną będzie znów grał u nas, choć istotne w tej kwestii będzie zdanie trenera Ryszarda Komornickiego - mówi prezes klubu z Roosevelta, Jędrzej Jędrych.
Wodecki na razie nie zaprząta sobie tym głowy i koncentruje się na kolejnych spotkaniach. - Na dziś jestem piłkarzem Odry. Czuję się w Wodzisławiu bardzo dobrze, a to, czy wiosną nadal będę występował na Bogumińskiej, czy też w Górniku, nie zależy ode mnie - mówi.
Wodzisławianie chcąc zatrzymać go u siebie muszą liczyć na to, że zabrzanie nie będą zainteresowani jego usługami. Wtedy działacze Odry mogliby go wykupić. Kluczowa wydaje się być jednak decyzja samego piłkarza i jego chęć do pozostania w klubie znad czeskiej granicy. - Powrót do Zabrza byłby dla mnie z pewnością sporym przeskokiem. Znów musiałbym się wkomponować w zespół, który bardzo się różni od tego, gdy ja w nim grałem. W dodatku to inna liga. Teraz nie powiem, co byłoby dla mnie optymalnym rozwiązaniem. Dopiero po zakończeniu rundy podejmę rozmowy z działaczami Odry i Górnika na temat mojej przyszłości - mówi młodzieżowy reprezentant Polski.
Jego początki na Bogumińskiej nie należały jednak do łatwych. Zawodnik grywał najczęściej "ogony", albo przesiadywał całe spotkania jako rezerwowy. - Na wkomponowanie się nowego piłkarza do drużyny potrzeba czasu. Rywalizacja w Odrze była duża, a ja nie otrzymywałem zbyt wielu szans na występy. Wchodziłem wyłącznie z ławki. Było mi bardzo trudno się przebić - przypomina gracz wypożyczony z zabrzańskiego Górnika, do którego ma wrócić po rundzie jesiennej, bowiem kończy się jego wypożyczenie.
- Wszystko wskazuje na to, że wiosną będzie znów grał u nas, choć istotne w tej kwestii będzie zdanie trenera Ryszarda Komornickiego - mówi prezes klubu z Roosevelta, Jędrzej Jędrych.
Wodecki na razie nie zaprząta sobie tym głowy i koncentruje się na kolejnych spotkaniach. - Na dziś jestem piłkarzem Odry. Czuję się w Wodzisławiu bardzo dobrze, a to, czy wiosną nadal będę występował na Bogumińskiej, czy też w Górniku, nie zależy ode mnie - mówi.
Wodzisławianie chcąc zatrzymać go u siebie muszą liczyć na to, że zabrzanie nie będą zainteresowani jego usługami. Wtedy działacze Odry mogliby go wykupić. Kluczowa wydaje się być jednak decyzja samego piłkarza i jego chęć do pozostania w klubie znad czeskiej granicy. - Powrót do Zabrza byłby dla mnie z pewnością sporym przeskokiem. Znów musiałbym się wkomponować w zespół, który bardzo się różni od tego, gdy ja w nim grałem. W dodatku to inna liga. Teraz nie powiem, co byłoby dla mnie optymalnym rozwiązaniem. Dopiero po zakończeniu rundy podejmę rozmowy z działaczami Odry i Górnika na temat mojej przyszłości - mówi młodzieżowy reprezentant Polski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów