Wodecki wśród "bandytów"

12.02.2009
Marcin Wodecki będzie rywalizował z Maciejem Małkowskim o miejsce na lewym skrzydle Odry Wodzisław. Miejsce w ataku jest zarezerwowane dla "bandytów".
21-latek został tej zimy ściągnięty przez Odrę z Górnika Zabrze, za sprawą Ryszarda Wieczorka. To jego drugie podejście. Kilka lat temu przebywał na testach w Wodzisławiu Śląskim. Przeszkodą okazała się wówczas kwota odstępnego. Dlatego młody zawodnik trafił później na Roosevelta. - Dużo zawdzięczam trenerowi Wieczorkowi. To za jego sprawą grałem w Zabrzu, a teraz trafiłem do Odry - nie ukrywa Wodecki, który jest nominalnym napastnikiem.

W linii ataku raczej grał jednak nie będzie. - Jest tendencja, że napastnikami są swego rodzaju "bandyci", którzy za sprawą postury potrafią sobie poradzić z rosłymi stoperami - wskazuje Ryszard Wieczorek. Dlatego szkoleniowiec w sparingach stawia na atakujących o średniej wzrostu 190 cm. Wodecki pełni z kolei rolę lewoskrzydłowego. - Musi jeszcze poczuć tę pozycję. Niemniej podoba mi się jego gra. Jest szybki i ruchliwy - chwali Wieczorek.

- Trener wystawiał mnie już na pozycji lewego pomocnika w Górniku, więc to nie nowość. Z ostatniego meczu z Rumunami jestem zadowolony. Zabrakło tylko gola. Sam nie wiem, jak nie trafiłem z kilku metrów do bramki - kręci głową Marcin, mieszkający na co dzień w Rybniku. Z tego miasta do Wodzisławia Śląskiego ma zatem stosunkowo blisko. Większym wyzwaniem wydaje się być wygryzienie ze składu Macieja Małkowskiego, powoływanego do kadry Polski.

- Nie odpuszczę. Każdy z nas walczy o swoje. Rywalizacja jest zdrowa. Kto wie, może to kiedyś ja będę reprezentantem i poczuję oddech na plecach młodszego kolegi? - uśmiecha się "Pszczółka". Pseudonim ten ciągnie się za Wodeckim od czasów spędzonych w Górniku. - Jego autorem był chyba Tomek Hajto. Skąd się wziął? Pewnie dlatego, że zawsze jestem uśmiechnięty - tłumaczy sympatyczny zawodnik.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również