Witamy w "Twierdzy Ruch"

11.10.2014
W dniu wczorajszym stadion Ruchu przy Cichej przypominał prawdziwą twierdzą. Wszystkie osoby, które chciały się dostać na obiekt musiały przejść kontrolę osobistą, były legitymowane, a i to w niektórych przypadkach nie wystarczało by wejść na teren MORiS-u.
Norbert Barczyk/pressfocus.pl
Tak, tak – MORiS-u, nie Ruchu. Zarządcą stadionu jest bowiem Miejski Ośrodek Rekreacji i Sportu i to jego pracownicy (notabene bez stosownych uprawnień) sprawdzali tożsamość wjeżdżających na obiekt osób. Trzeba tutaj zaznaczyć, że kontrola dotyczyła absolutnie wszystkich, włącznie z trenerem Waldemarem Fornalikiem i piłkarzami „Niebieskich”.

Skąd taka sytuacja? Otóż jest ona oczywiście pokłosiem wydarzeń z Wielkich Derbów Śląska, kiedy to znaleziono przy Cichej ładunki pirotechniczne. Policja poleciła zwiększenie środków bezpieczeństwa, klub stanął na stanowisku iż odpowiada jedynie w czasie tuż przed i po organizowanej imprezie, a MORiS najzwyczajniej w świecie zwiększył ochronę.

Niby powody działania wszystkich stron są jasne, jednak nie można się oprzeć wrażeniu, że całość zakrawa na „szopkę” i to bynajmniej nie noworoczną. Działania zarządcy obiektu, z całym szacunkiem ale przypominają zemstę wobec Ruchu na zasadzie „skoro nie czujecie się odpowiedzialni, to my wam teraz utrudnimy życie”. Efektem tego są kuriozalne sytuacje, w ramach których na stadion nie są wpuszczani zwykli obywatele.

Ktoś chyba szybko musi wziąć w Chorzowie zimny prysznic, pójść po rozum do głowy i zastanowić się nad zaistniałą sytuacją, bo póki co mamy prawdziwy kabaret w „Twierdzy Ruch”.
źródło: własne/SPORT
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również