Wisła - Ruch 3-1. Dogonili, by po chwili znów zostać w tyle

04.03.2011
Do przerwy "Niebiescy" przegrywali, ale zaraz po zmianie stron Wojciech Grzyb wyrównał i wydawało się, że Ruch może coś zdziałać. Mimo dobrej formy Matko Perdijicia, nie dał rady...
Niespodziewanie, pierwszą naprawdę groźną akcję przeprowadził Ruch. Maciej Jankowski wpadł w pole karne i oddał niezły strzał, który Sergei Pareiko zdołał jednak przenieść ponad poprzeczką. Odpowiedź Wisły była już bardziej skuteczna. Grzegorz Bronowicki przegrał pojedynek na skrzydle z Patrykiem Małeckim. Ten dograł piłkę wzdłuż bramki Matko Perdijicia, a tam Andraż Kirm wiedział już, jak z niej skorzystać.

Bronowicki pomógł natomiast bramkarzowi Ruchu, kiedy ten wybił przed siebie piłkę po strzale Maora Meliksona. Gospodarze przeważali, ale trudno powiedzieć, by prezentowali się dużo lepiej niż w starciu Pucharu Polski z Podbeskidziem Bielsko-Biała...

To sprawiło, że na drugą połowę "Niebiescy" wyszli odważniej. Od razu przyniosło to efekt. Wojciech Grzyb znalazł się w sytuacji sam na sam z estońskim golkiperem "Białej Gwiazdy" i umiejętnie przerzucił nam nim piłkę. Radość piłkarzy Ruchu była jednak tyla wielka, co... krótka.

Tomas Jirsak uderzył ładnie z dystansu i miejscowi na nowo byli na prowadzeniu. Wiślacy mogli zresztą wynik szybko podwyższyć, ale świetnie w bramce chorzowian spisywał się Perdijić. Jego koledzy odgryźli się za sprawą strzału Macieja Jankowskiego.

Po drugiej stronie boiska wysoką formę potwierdzał zaś Perdijić, którego starał się pokonać Jirsak. Ta sztuka Czechowi się nie udała, ale chwilę później idealnie zagrał do Meliksona. Przy strzale Izraelczyka bramkarz "Niebieskich" nie miał już nic do powiedzenia.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również