Wisła - Ruch 2-2. Jednak jest postęp

10.08.2014
Choć to nie zwycięstwo, mimo wszystko jeden punkt wywalczony na trudnym terenie w Krakowie trzeba rozpatrywać w kategoriach niewielkiego sukcesu. Tym bardziej, że to pierwsze „oczko” w sezonie zdobyte przez „Niebieskich”.
Norbert Barczyk/pressfocus.pl
Wydarzenie
Kluczowa dla Ruchu mogła być 63. minuta gry kiedy to rozgrywający swój setny mecz w Ekstraklasie – Grzegorz Kuświk... przestrzelił w 200% sytuacji. Trener Jan Kocian, po tym „wyczynie” swojego napastnika, aż padł na kolana przy linii bocznej boiska. Parę minut później zaś ściągnął jubilata z placu gry, wpuszczając nań Michała Efira. Po kolejnych 5 minutach Efir odwdzięczył się słowackiemu szkoleniowcowi, wyprowadzając „Niebieskich” na prowadzenie (2-1). Kilkunastu minut zabrakło chorzowianom by dowieźć ten korzystny wynik do końca.

Bohater
Michał Efir i to pomimo tego, że przebywał na boisku tylko nieco ponad 20 minut. Strzelił jednak arcyważnego w ostatecznym rozrachunku gola, na dodatek popisując się uderzeniem naprawdę niezłej urody. Notabene to już nie pierwszy mecz, w którym były legionista daje dobrą zmianę. Równie udane było jego wejście na boisko w gliwickiej rywalizacji z Esbjerg, wtedy jednak nie udało się Efirowi zdobyć bramki. Dziś trafia po raz pierwszy w barwach Ruchu.

Rozczarowanie
Skoro rezerwowy napastnik jest bohaterem, to ten podstawowy... No właśnie, nie wyszedł ten setny mecz na najwyższym poziomie rozgrywkowym Grzegorzowi Kuświkowi. I choć nie tylko on w dzisiejszym spotkaniu zmarnował doskonałą okazję (po stronie Wisły „setki” nie trafił Łukasz Garguła), to nie da się nie zauważyć, że w ósmej oficjalnej grze sezonu 2014/15 Kuświk po raz ósmy nie zdobywa gola. Jak na napastnika to trochę nędzna statystyka.

Co ciekawego
- Wynik otworzył w dzisiejszym meczu Rafał Boguski, wykorzystując rzut karny w 18 minucie. Jedenastkę sędzia Stefański podyktował za faul Marcina Malinowskiego.

- Dwie minuty przed końcem pierwszej połowy chorzowianie przeprowadzili koronkową akcję. Po wymianie podań między Surmą, Malinowskim, Zieńczukiem, Starzyńskim i Babiarzem gola na 1-1 strzelił Daniel Dziwniel.

- Przy stanie 2-1 dla Ruchu krakowianie postawili wszystko na jedną kartę i próbowali odwrócić losy meczu. Udało im się to częściowo w 83. minucie, gdy wyrównującą bramkę zdobył Paweł Brożek.

- To „Biała Gwiazda” była dzisiaj zespołem, który dyktował warunki gry. Podopieczni Franciszka Smudy częściej byli przy piłce, oddali też więcej strzałów na bramkę Krzysztofa Kamińskiego. Obie strony miały jednak swoje okazje i ostateczny podział punktów raczej nie krzywdzi żadnej z drużyn.
źródło: własne/niebiescy.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również