Wisła - Polonia Bytom 2-1. Dobre noty, ale punktów brak

28.08.2010
Dobre spotkanie rozegrała w Krakowie drużyna Polonii. Stworzyła sobie kilka sytuacji do zdobycia bramki. Jedną z nich wykorzystał Clemence Matawu. To jednak nie wystarczyło, aby zremisować.
Zaskoczył wszystkich Jurij Szatałow. Na przykład wystawieniem w pierwszym składzie Roberta Wojsyka. 20-latek po raz ostatni, a zarazem pierwszym w zespole Polonii w ekstraklasie wystąpił dwa lata temu. Wydawało się, że skoro w Bytomiu zostali Grzegorz Podstawek i Vladimir Milenković, to z Wisłą od pierwszej minuty zobaczymy Tomasza Mikołajczaka. Zawodnik wypożyczony z Lecha pojawił się na boisku, ale dopiero w drugiej połowie, kiedy zmienił pracowitego Wojsyka.

Zgodnie z naszymi przypuszczeniami, miejsce na lewej obronie zajmie Arkadiusz Mysona, zaś na prawej pomocy biegał Miroslav Barczik. Clemence Matawu pełnił rolę ofensywnego pomocnika. I właśnie ci dwaj piłkarze byli najmocniejszymi ogniwami Polonii. Bytomianie, szczególnie w pierwszej połowie, nieźle rozgrywali piłkę, nie pozbywali się jej bezmyślnie. Przedarli się pod bramkę Mariusza Pawełka kilka razy. Wreszcie Matawu idealnie opanował piłkę dośrodkowaną przez Petera Hrickę i mając sporo czasu umieścił ją w bramce.

Wcześniej dobrą akcję rozegrała Wisła. Patrykowi Małeckiemu pozostało dopełnił formalności. Ekipa prowadzona od kilku dni przez Holendra Roberta Maaskanta niczym jednak nie zachwyciła. Wystarczy przytoczyć statystyki. Polonia oddała aż 14 strzałów na bramkę gospodarzy! Wisła o trzy mniej...

Nie pierwszy raz w tym sezonie zabrakło "paliwa" w drugiej części spotkania. Im bliżej końca, tym trudniej zawodnikom Szatałowa było zagrozić bramce Pawełka. A musieli odrabiać straty, bowiem w sytuacji, w której nie brakowało przypadku, najprzytomniej zachował się Maciej Żurawski i strzałem z bliska po raz drugi wyprowadził Wisłę na prowadzenie. Potem uderzali jeszcze m.in. Marcin Radzewicz i Szymon Sawala, lecz bez efektu bramkowego.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również