Wisła - Piast. Czy ktoś w końcu zwycięży?
03.03.2016
Co ciekawego?
- Chociaż gospodarze zdecydowanie dołują w tabeli i bliżsi są degradacji niż na przykład awansu do grupy mistrzowskiej, nie zmienia to faktu, że „Biała Gwiazda” może wciąż, dość niespodziewanie, pochwalić się dodatnim stosunkiem bramek. W przeciwieństwie chociażby do, sklasyfikowanych przecież dużo wyżej, ekip Zagłębia Lubin, czy chorzowskiego Ruchu.
- Po zwolnieniu ze stanowiska trenera pierwszej drużyny Tadeusza Pawłowskiego, jego miejsce zajął Marcin Broniszewski. Szkoleniowiec ten prowadził już krótko Wisłę w tym sezonie. Między 30 listopada, a 22 grudnia 2015 krakowianie pod jego wodzą rozegrali cztery ligowe mecze, nie tylko nie zdobywając w nich punktu, ale nie strzelając także ani jednej bramki.
- Wtorkowe pojedynki „Wiślaków” w Kielcach oraz niebiesko-czerwonych przy Okrzei zostały odwołane z powodu fatalnego stanu muraw na obiektach Korony oraz Piasta.
- Jeżeli gliwiczanie wygrają piątkowe spotkanie, wrócą ponownie na pozycję lidera Ekstraklasy. Przynajmniej do najbliższej konfrontacji z udziałem "Legionistów".
Na kogo zwrócić uwagę?
Rafał Wolski (Wisła): były gracz Legii wrócił do Polski, niemalże prosto z samolotu wskoczył do wyjściowej jedenastki „Białej Gwiazdy” i od razu zaliczył asystę przy golu Zdenka Ondraszka. Na ofensywnego pomocnika Wisły trzeba więc będzie uważać, ale również i czeski napastnik krakowian może napsuć krwi obronie Piasta.
Co ciekawe, latem łączono osobę tego ostatniego gracza właśnie z zespołem „Piastunek”, lecz ostatecznie były król strzelców ligi norweskiej trafił pod Wawel.
Mateusz Mak (Piast): w konfrontacji z Lechią był wyróżniającym się zawodnikiem niebiesko-czerwonych. Skrzydłowy pozostaje również zupełnie osamotniony na króciutkiej „liście” wiosennych zdobywców goli dla gliwickiego zespołu. Czy piątkowym wieczorem ktoś dołączy na niej do Maka? A może on sam ponownie wzniesie ręce w górę, w geście tryumfu, po strzelonej bramce.
Ostatni raz
Trzeciego października w Gliwicach obie drużyny stoczyły prawdziwy bój o ligowe punkty. Mecz był ciekawy, prowadzony w szybkim tempie i obfitujący w spięcia – nie tylko te podbramkowe. Efekt? Siedem żółtych kartek i wygrana gospodarzy 1:0, po bramce Martina Neszpora.
Nieobecni goście
W pełni zdrowi powinni już być Bartosz Szeliga oraz Kornel Osyra. Radoslav Latal ma więc w czym wybierać. Oby te wybory okazały się być słuszne, przekładając się równocześnie na pierwsze tegoroczne zwycięstwo „Piastunek” w lidze.
Przypuszczalny skład
Piast: Szmatuła – Ipsza, Pietrowski, Hebert – Mak, Murawski, Vacek, Badia, Mraz – Żivec – Neszpor.
- Chociaż gospodarze zdecydowanie dołują w tabeli i bliżsi są degradacji niż na przykład awansu do grupy mistrzowskiej, nie zmienia to faktu, że „Biała Gwiazda” może wciąż, dość niespodziewanie, pochwalić się dodatnim stosunkiem bramek. W przeciwieństwie chociażby do, sklasyfikowanych przecież dużo wyżej, ekip Zagłębia Lubin, czy chorzowskiego Ruchu.
- Po zwolnieniu ze stanowiska trenera pierwszej drużyny Tadeusza Pawłowskiego, jego miejsce zajął Marcin Broniszewski. Szkoleniowiec ten prowadził już krótko Wisłę w tym sezonie. Między 30 listopada, a 22 grudnia 2015 krakowianie pod jego wodzą rozegrali cztery ligowe mecze, nie tylko nie zdobywając w nich punktu, ale nie strzelając także ani jednej bramki.
- Wtorkowe pojedynki „Wiślaków” w Kielcach oraz niebiesko-czerwonych przy Okrzei zostały odwołane z powodu fatalnego stanu muraw na obiektach Korony oraz Piasta.
- Jeżeli gliwiczanie wygrają piątkowe spotkanie, wrócą ponownie na pozycję lidera Ekstraklasy. Przynajmniej do najbliższej konfrontacji z udziałem "Legionistów".
Na kogo zwrócić uwagę?
Rafał Wolski (Wisła): były gracz Legii wrócił do Polski, niemalże prosto z samolotu wskoczył do wyjściowej jedenastki „Białej Gwiazdy” i od razu zaliczył asystę przy golu Zdenka Ondraszka. Na ofensywnego pomocnika Wisły trzeba więc będzie uważać, ale również i czeski napastnik krakowian może napsuć krwi obronie Piasta.
Co ciekawe, latem łączono osobę tego ostatniego gracza właśnie z zespołem „Piastunek”, lecz ostatecznie były król strzelców ligi norweskiej trafił pod Wawel.
Mateusz Mak (Piast): w konfrontacji z Lechią był wyróżniającym się zawodnikiem niebiesko-czerwonych. Skrzydłowy pozostaje również zupełnie osamotniony na króciutkiej „liście” wiosennych zdobywców goli dla gliwickiego zespołu. Czy piątkowym wieczorem ktoś dołączy na niej do Maka? A może on sam ponownie wzniesie ręce w górę, w geście tryumfu, po strzelonej bramce.
Ostatni raz
Trzeciego października w Gliwicach obie drużyny stoczyły prawdziwy bój o ligowe punkty. Mecz był ciekawy, prowadzony w szybkim tempie i obfitujący w spięcia – nie tylko te podbramkowe. Efekt? Siedem żółtych kartek i wygrana gospodarzy 1:0, po bramce Martina Neszpora.
Nieobecni goście
W pełni zdrowi powinni już być Bartosz Szeliga oraz Kornel Osyra. Radoslav Latal ma więc w czym wybierać. Oby te wybory okazały się być słuszne, przekładając się równocześnie na pierwsze tegoroczne zwycięstwo „Piastunek” w lidze.
Przypuszczalny skład
Piast: Szmatuła – Ipsza, Pietrowski, Hebert – Mak, Murawski, Vacek, Badia, Mraz – Żivec – Neszpor.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów