Wisła Kraków to poważna firma, ale w Gliwicach się jej nie boją

01.09.2012
Wisła Kraków to rywal z najwyższej polskiej półki. Mimo to w Gliwicach czują, że dzisiejsze starcie może okazać się bardzo udanym. Rezultat? Nieważne, byle zdobyć trzy punkty!
Wisła to uznana firma
- Wisła to firma. Może nie gra tak, jak w latach poprzednich, ale wciąż ma potencjał. Tylko to jest teoria... - zaczyna Tomasz Bzdęga, pomocnik Piasta.

- "Biała Gwiazda" to ekipa bardzo dobra, do której trzeba podchodzić rozważnie i z respektem. Ale na pewno jest to zespół do ogrania i to postaramy się zrobić - wtóruje mu Wojciech Kędziora.

Mimo potencjału, jaki mają Wiślacy, ostatnio nie prezentują oni najlepszego poziomu sportowego. Póki co, górą w ligowej tabeli jest niespodziewanie Piast, a nie bardziej utytułowany przeciwnik.

Na statystyki nie ma co patrzeć

- Nie patrzę w statystyki. To naprawdę nie ma znaczenia, bo każdy mecz jest inny. Wisła mniej strzeliła, a więcej straciła goli niż my? Możliwe, a to znaczy, że ma poważny problem. Ale bardziej interesują mnie punkty. My mamy ich więcej... - zauważa trafnie Bzdęga.

- Mimo że statystyki póki co mamy lepsze, nie można postrzegać Piasta jako faworyta w tym meczu. Między innymi wywodzi to się z faktu, że podchodzimy do rywala z należytym szacunkiem, jaki sobie przez lata wypracował - zaznacza Kędziora.

Ktoś na statystyki musi jednak pracować. W zespole dzisiejszego rywala niejedno nazwisko może przyprawić o sporą dawkę dreszczy... To, jak zapewniają zawodnicy z Gliwic, nie gra zbyt dużej roli.

Nazwiska? Znane, ale...

- Kluczowa będzie taktyka. Na pewno nikt nie będzie skupiał się na poszczególnych zawodnikach. Musimy podejść do Wisły jako zespołu, bo indywidualności spotkania nie wygrają - podkreśla pomocnik.

- Indywidualności w składzie przemawiają za Wisłą, ale postaramy się je wyeliminować. Dodatkowo podstawą naszej gry będzie konsekwencja. Tylko tak możemy osiągnąć sukces - wymienia z kolei "Kędi".

Na pewno w Gliwicach krakowianie będą szukali kompletu punktów, żeby w końcu zagrać na miarę oczekiwań obserwatorów z całej Polski. Czy ta sztuka przy Okrzei się powiedzie?

Zagrać swoje

- My mamy zagrać swoje, a nie patrzeć na przeciwnika. Bo dzięki graniu dobrze znanej nam piłki możemy odnieść sukces - kontynuuje były gracz KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.

- Zagramy ofensywnie i wysokim pressingiem. Trener wpaja nam agresywną grę, do przodu i to ma przynieść skutek - dorzuca czołowy strzelec z Gliwic.

Lepie wygrać jednym golem, czy golami trzema? To pytanie dla "Piastunek" jest dosyć zagadkowe, bo...

O końcowy wynik nikt nie drży

- Wynik jest nieważny przy trzech punktach. Jeśli wygramy, nie będę myśleć, czy np. z 1-0 byłoby lepiej zrobić 3-1. Po prostu, wygrana daje komplet oczek, tyle - mówi otwarcie Bzdęga.

- Trzeba zrobić tak, żeby wygrać. A wydaje mi się, że kibice będą zadowoleni zarówno ze zwycięstwa jednym, jak i trzema trafieniami. Zagrać na 100% swoim możliwości, a efekt przyjdzie sam - optymistycznie podsumowuje król strzelców I ligi z ubiegłego sezonu.

Piast Gliwice - Wisła Kraków
poniedziałek, 18:30
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również