Wielkie pudłowanie w Lubinie. Dycha Niezgody!
18.03.2017
Piłkarze na samym początku spotkania narobili kibicom nadziei, że mecz będzie obfitował w wiele goli - nie minęło nawet 20 sekund, a już mogło być 1:0 dla Zagłębia Lubin. Po centrze Adama Buksy z sześciu metrów obok bramki uderzył - obchodzący dzisiaj 30. urodziny - Łukasz Janoszka. Niestety, była to zapowiedź jedynie nieporadności zawodników obu drużyn w polu karnym rywala. Przed przerwą gospodarze prowadzili grę, momentami długo nie schodzili z połowy chorzowian, ale spośród kilkunastu strzałów zaledwie dwa były celne - w dodatku nie były wielkim zagrożeniem.
"Niebiescy" atakowali rzadko, ale to oni mieli najlepszą sytuację na strzelenie gola przed przerwą - Łukasz Moneta popisał się świetnym, długim podaniem w kierunku Miłosza Przybeckiego, który bez problemu wyprzedził Daniela Dziwniela, wbiegł w pole karne i... fatalnie przestrzelił. Wcześniej groźnie było też po rzucie rożnym, gdy piłka przypadkowo spadła pod nogi wspomnianego Monety. Ten strzelił mocno, ale również niecelnie.
Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza - od zagrożenia pod bramką gości - po kiksie Rafała Grodzickiego, ale szybka reakcja Libora Hrdlicki uchroniła "Niebieskich" od niebezpieczeństwa. Gospodarze w dalszym ciągu atakowali, częściej strzelali, ale wciąż byli nieskuteczni. Nieporadność musiała się w końcu zemścić - Patryk Lipski popisał się świetnym, prostopadłym podaniem, po którym w dogodnej sytuacji znalazł się Jarosław Niezgoda. Obrońcy Zagłębia zgubili z radarów napastnika Ruchu, który takich sytuacji nie zwykł marnować - i nie zmarnował jej także i teraz, zdobywając swoją 10. bramkę w obecnych rozgrywkach. Choć trzeba przyznać, że niewiele brakowało, by Martin Polacek jednak obronił strzał. Warto podkreślić, że... było to pierwsze celne uderzenie przyjezdnych!
Po bramce obraz gry się nie zmienił - Zagłębie w dalszym ciągu irytowało swoich kibiców nieporadnością w ataku. Ruch skupił się na obronie wyniku - i robił to mądrze. Lubinianie mieli wiele dogodnych sytuacji - po strzale Aleksandra Todorovskiego Moneta wybił piłkę z linii bramkowej, a kilka minut przed końcem doskonałą okazję zmarnował... Kamil Mazek, który z kilku metrów posłał piłkę nad bramką.
Tym samym Ruch kontynuuje bardzo dobrą serię - nie przegrał od pięciu spotkań, a ponadto po raz drugi z rzędu nie stracił bramki w meczu wyjazdowym. Jakim cudem, to wiedzą tylko zawodnicy Zagłębia...
Zagłębie Lubin - Ruch Chorzów 0:1 (0:0)
0:1 - Niezgoda, 67'
Zagłębie: Polacek - Todorovski, Madera, Guldan, Dziwniel - Piątek (85' Mazek), Kubicki - Janus (77' Woźniak), Starzyński, Janoszka (73' Vlasko) - Buksa. Trener: Piotr Stokowiec.
Ruch: Hrdlicka - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Kowalczyk - Surma - Przybecki, Lipski, Urbańczyk, Moneta (85' Pazio) - Niezgoda (81' Visnakovs). Trener: Waldemar Fornalik.
Żółta kartka Urbańczyk.
Sędziował Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 5479.
"Niebiescy" atakowali rzadko, ale to oni mieli najlepszą sytuację na strzelenie gola przed przerwą - Łukasz Moneta popisał się świetnym, długim podaniem w kierunku Miłosza Przybeckiego, który bez problemu wyprzedził Daniela Dziwniela, wbiegł w pole karne i... fatalnie przestrzelił. Wcześniej groźnie było też po rzucie rożnym, gdy piłka przypadkowo spadła pod nogi wspomnianego Monety. Ten strzelił mocno, ale również niecelnie.
Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza - od zagrożenia pod bramką gości - po kiksie Rafała Grodzickiego, ale szybka reakcja Libora Hrdlicki uchroniła "Niebieskich" od niebezpieczeństwa. Gospodarze w dalszym ciągu atakowali, częściej strzelali, ale wciąż byli nieskuteczni. Nieporadność musiała się w końcu zemścić - Patryk Lipski popisał się świetnym, prostopadłym podaniem, po którym w dogodnej sytuacji znalazł się Jarosław Niezgoda. Obrońcy Zagłębia zgubili z radarów napastnika Ruchu, który takich sytuacji nie zwykł marnować - i nie zmarnował jej także i teraz, zdobywając swoją 10. bramkę w obecnych rozgrywkach. Choć trzeba przyznać, że niewiele brakowało, by Martin Polacek jednak obronił strzał. Warto podkreślić, że... było to pierwsze celne uderzenie przyjezdnych!
Po bramce obraz gry się nie zmienił - Zagłębie w dalszym ciągu irytowało swoich kibiców nieporadnością w ataku. Ruch skupił się na obronie wyniku - i robił to mądrze. Lubinianie mieli wiele dogodnych sytuacji - po strzale Aleksandra Todorovskiego Moneta wybił piłkę z linii bramkowej, a kilka minut przed końcem doskonałą okazję zmarnował... Kamil Mazek, który z kilku metrów posłał piłkę nad bramką.
Tym samym Ruch kontynuuje bardzo dobrą serię - nie przegrał od pięciu spotkań, a ponadto po raz drugi z rzędu nie stracił bramki w meczu wyjazdowym. Jakim cudem, to wiedzą tylko zawodnicy Zagłębia...
Zagłębie Lubin - Ruch Chorzów 0:1 (0:0)
0:1 - Niezgoda, 67'
Zagłębie: Polacek - Todorovski, Madera, Guldan, Dziwniel - Piątek (85' Mazek), Kubicki - Janus (77' Woźniak), Starzyński, Janoszka (73' Vlasko) - Buksa. Trener: Piotr Stokowiec.
Ruch: Hrdlicka - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Kowalczyk - Surma - Przybecki, Lipski, Urbańczyk, Moneta (85' Pazio) - Niezgoda (81' Visnakovs). Trener: Waldemar Fornalik.
Żółta kartka Urbańczyk.
Sędziował Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 5479.
Polecane
Ekstraklasa