Wielkie emocje i wielkie tłumy w Częstochowie. Ale finału nie będzie...

08.09.2013
Włókniarz Częstochowa stoczył dziś zabójczą walkę o awans do finału żużlowej ekstraligi, jednak minimalnie przegrał z Unibaksem Toruń. Starcie oglądało aż 20 tysięcy widzów!
Takiego zainteresowania meczem żużlowym nie było w Częstochowie od 10 lat, gdy Włókniarz również walczył o najwyższe cele z zespołem z Torunia. Wtedy, podobnie jak i dziś, na stadionie zasiadł nadkomplet publiczności. 20 tysięcy częstochowian oczekiwało, że ich żużlowcy odrobią ośmiopunktową stratę z pierwszego meczu.

Częstochowianie przez większość pojedynku prowadzili, lecz nie mogli uzyskać bezpiecznej przewagi. Torunianie tylko raz wyszli na prowadzenie. Po biegu szóstym prowadzili oni dwoma punktami, lecz w kolejnej gonitwie para Rune Holta - Michael Jepsen Jensen podwójnie pokonała Tomasza Golloba i Pawła Przedpełskiego. Kolejne wyścigi były niezwykle wyrównane, a wynik oscylował w granicach remisu. Przed biegami nominowanymi na tablicy wyników widniał remis 39-39 i tylko dwa podwójne zwycięstwa dawały gospodarzom awans do finału.

To się nie udało i zwycięstwo okazało się zbyt skromne, by poradzić sobie z Unibaksem. Sporo kontrowersji wzbudziła natomiast decyzja sędziego o ukaraniu czerwoną kartką Rafała Szombierskiego, zawodnika gospodarzy. O co poszło? Szombierki przez nikogo nieatakowany upadł jadąc na czwartej pozycji. Sędzia zachowanie zinterpretował jako niesportowe i ukarał go czerwoną kartką.

Po zawodach arbiter długo nie mógł opuścić wieżyczki. Po ponad pół godzinie w eskorcie ponad 50 ochroniarzy został odprowadzony na parking.

Włókniarz Częstochowa - Unibax Toruń 47- 42
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również