Wielki wstyd. Chuligani z Polski przerwali sparing Odry w Czechach
20.01.2011
Zdarzenia z wczorajszego sparingu opisuje strona wodzisławskiego klubu. Jak czytamy, bandyci, którzy do Czech pojechali autokarem... Gosławia Jedłownik (należącego do byłego prezesa Odry, Dariusza Kozielskiego), obrzucili boisko i przebywających na nim piłkarzy środkami pirotechnicznymi. Po kilku minutach wkroczyli na sztuczną murawę boiska i zaatakowali piłkarzy, obrzucając ich stekiem wyzwisk i groźbami karalnymi.
Zastraszani zawodnicy musieli w pośpiechu ewakuować się z obiektu, a chuligani zaczęli obrzucać wyzwiskami obecnych na meczu przedstawicieli zarządu Odry oraz miejscowych kibiców. Wokół stadionu zostały rozwieszone transparenty z obraźliwymi hasłami.
W kierunku grupy czeskich kibiców zostały skierowane wyzwiska w stylu „czeskie k….” - relacjonuje dalej strona internetowa. Tylko dzięki interwencji prezesa Marka Zdrahala nie doszło do globalnej walki pomiędzy polskimi pseudokibicami a czeskimi obywatelami. Prezes na szczęście zdołał uspokoić miejscowych kibiców, którymi jak się później okazało byli hokeiści, więc wynik ewentualnej "bitwy" jest łatwy do przewidzenia.
Na miejscu w krótkim czasie pojawiło się jedenaście radiowozów i grupa antyterrorystyczna. Bandyci ewakuowali się. Ich autokar z wyłączonymi światłami zaczął uciekać przed ścigającą go policją. Mimo lawirowania bocznymi drużkami, udało się go namierzyć między innymi dzięki miejskiemu monitoringowi i sprawnej akcji miejskiej oraz czeskiej policji, a także dzięki antyterrorystom. Uczestnicy zajścia zostali zatrzymani, a następnie w pełnej eskorcie odprowadzeni poza miasto.
Efektem opisanych zdarzeń jest zniszczona sztuczna murawa, która zaczęła się tlić od rzuconych petard i rac na jej powierzchnię. Właściciel obiektu, po dokończeniu meczu, zakazał piłkarzom Odry wstępu na swoje obiekty. W trybie natychmiastowym została wymierzona kara przez Stowarzyszenie Kromieryż w wysokości 5 tys. złotych (w przeliczeniu), którą została obciążony wodzisławski klub. Prezes Marek Zdrahal, do prawie godzin rannych, był przesłuchiwany przez miejscową policję.
Zastraszani zawodnicy musieli w pośpiechu ewakuować się z obiektu, a chuligani zaczęli obrzucać wyzwiskami obecnych na meczu przedstawicieli zarządu Odry oraz miejscowych kibiców. Wokół stadionu zostały rozwieszone transparenty z obraźliwymi hasłami.
W kierunku grupy czeskich kibiców zostały skierowane wyzwiska w stylu „czeskie k….” - relacjonuje dalej strona internetowa. Tylko dzięki interwencji prezesa Marka Zdrahala nie doszło do globalnej walki pomiędzy polskimi pseudokibicami a czeskimi obywatelami. Prezes na szczęście zdołał uspokoić miejscowych kibiców, którymi jak się później okazało byli hokeiści, więc wynik ewentualnej "bitwy" jest łatwy do przewidzenia.
Na miejscu w krótkim czasie pojawiło się jedenaście radiowozów i grupa antyterrorystyczna. Bandyci ewakuowali się. Ich autokar z wyłączonymi światłami zaczął uciekać przed ścigającą go policją. Mimo lawirowania bocznymi drużkami, udało się go namierzyć między innymi dzięki miejskiemu monitoringowi i sprawnej akcji miejskiej oraz czeskiej policji, a także dzięki antyterrorystom. Uczestnicy zajścia zostali zatrzymani, a następnie w pełnej eskorcie odprowadzeni poza miasto.
Efektem opisanych zdarzeń jest zniszczona sztuczna murawa, która zaczęła się tlić od rzuconych petard i rac na jej powierzchnię. Właściciel obiektu, po dokończeniu meczu, zakazał piłkarzom Odry wstępu na swoje obiekty. W trybie natychmiastowym została wymierzona kara przez Stowarzyszenie Kromieryż w wysokości 5 tys. złotych (w przeliczeniu), którą została obciążony wodzisławski klub. Prezes Marek Zdrahal, do prawie godzin rannych, był przesłuchiwany przez miejscową policję.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku