Wieczorek: Wiedziałbym, co zrobić, by Piast grał na miarę oczekiwań
08.06.2011
Trener, który w jednym sezonie przyczynił się do spadku Odry Wodzisław i Piasta Gliwice znalazł się z dala od "wielkiego" futbolu - jest menedżerem IV-ligowej Przyszłości Rogów i pomaga w prowadzeniu tej drużyny Tomaszowi Sośnie. - Ciągnie mnie do większej piłki. Chciałoby się wrócić na ławkę, bo brakuje mi tej adrenaliny. Mam sentyment do Przyszłości, kiedy jednak dostałbym pracę gdzieś wyżej, musiałbym ograniczyć pracę w niej. Myślę, że nie do zera, bo w przyszłości chętnie będę dalej wspierał ten klub - mówi Wieczorek.
Doradztwo w prowadzeniu lidera IV ligi pomogło 49-letniemu trenerowi odrobinę zapomnieć o feralnym sezonie 2009/2010, chociaż... nie do końca. - Nadal mam żal o to, że nie dostałem w Piaście czasu. Zwłaszcza, gdy widzę, jak teraz poczyna sobie zespół. Myślę, że dziś wielu w Gliwicach zastanawia się, czy pożegnanie z Wieczorkiem było dobrą decyzją. Rozpocząłem już przygotowywać grunt pod drużynę, która powinna od razu wrócić do ekstraklasy. Lista potencjalnych wzmocnień liczyła sporo nazwisk. Z kilkoma graczami byliśmy już po rozmowach. Najważniejszą postacią był Adam Cieśliński. Chciał grać w Piaście, był już zdecydowany, ale kiedy w klubie zaczęły się spory wybrał Podbeskidzie. Zakładając, że w Gliwicach robiłby tyle, ile robi w Bielsku-Białej, wielka szkoda... - uważa szkoleniowiec.
Wieczorek jednocześnie zaznacza, że ci piłkarze, którzy pojawili się w Gliwicach, to też bardzo dobrzy piłkarze. - Rudolf Urban był czołową postacią Sandecji, klasę Adriana Klepczyńskiego wszyscy znamy. No i bramkarze - Kuba Szmatuła i Krzysiek Kozik. Gdybym miał takich fachowców, nie spadlibyśmy z ligi. Tomek Kasprzyk to fajny chłopak, ale na to, by zatrzymać wielką Wisłę Kraków było dla niego jeszcze za wcześnie. Problemem Piasta nie jest potencjał tego zespołu, a polityka. Tam, gdzie zaczyna odgrywać dużą rolę, nic dobrego się nie wydarzy - twierdzi były gracz m.in. Odry Wodzisław.
Trener zaznacza jednak, że z nieudanych pobytów w Odrze i Piaście wyciągnął wnioski. - Takie, że prawdziwym doświadczeniem jest to zebrane w trudnych sytuacjach. Wiem, co mówię. Gdy szedłem w górę, wydawało mi się, że może być tylko lepiej. Ale nikt nie ma patentu na sukces. Prędzej czy później każdy trener dostanie po dupie. Choć wiem też, że czasem trzeba zrobić jeden krok w tył, żeby wykonać dwa naprzód - kończy z nadzieją Ryszard Wieczorek.
Doradztwo w prowadzeniu lidera IV ligi pomogło 49-letniemu trenerowi odrobinę zapomnieć o feralnym sezonie 2009/2010, chociaż... nie do końca. - Nadal mam żal o to, że nie dostałem w Piaście czasu. Zwłaszcza, gdy widzę, jak teraz poczyna sobie zespół. Myślę, że dziś wielu w Gliwicach zastanawia się, czy pożegnanie z Wieczorkiem było dobrą decyzją. Rozpocząłem już przygotowywać grunt pod drużynę, która powinna od razu wrócić do ekstraklasy. Lista potencjalnych wzmocnień liczyła sporo nazwisk. Z kilkoma graczami byliśmy już po rozmowach. Najważniejszą postacią był Adam Cieśliński. Chciał grać w Piaście, był już zdecydowany, ale kiedy w klubie zaczęły się spory wybrał Podbeskidzie. Zakładając, że w Gliwicach robiłby tyle, ile robi w Bielsku-Białej, wielka szkoda... - uważa szkoleniowiec.
Wieczorek jednocześnie zaznacza, że ci piłkarze, którzy pojawili się w Gliwicach, to też bardzo dobrzy piłkarze. - Rudolf Urban był czołową postacią Sandecji, klasę Adriana Klepczyńskiego wszyscy znamy. No i bramkarze - Kuba Szmatuła i Krzysiek Kozik. Gdybym miał takich fachowców, nie spadlibyśmy z ligi. Tomek Kasprzyk to fajny chłopak, ale na to, by zatrzymać wielką Wisłę Kraków było dla niego jeszcze za wcześnie. Problemem Piasta nie jest potencjał tego zespołu, a polityka. Tam, gdzie zaczyna odgrywać dużą rolę, nic dobrego się nie wydarzy - twierdzi były gracz m.in. Odry Wodzisław.
Trener zaznacza jednak, że z nieudanych pobytów w Odrze i Piaście wyciągnął wnioski. - Takie, że prawdziwym doświadczeniem jest to zebrane w trudnych sytuacjach. Wiem, co mówię. Gdy szedłem w górę, wydawało mi się, że może być tylko lepiej. Ale nikt nie ma patentu na sukces. Prędzej czy później każdy trener dostanie po dupie. Choć wiem też, że czasem trzeba zrobić jeden krok w tył, żeby wykonać dwa naprzód - kończy z nadzieją Ryszard Wieczorek.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów