Wieczorek mógł stracić pracę przez… błędy sędziowskie

25.03.2009
- Dziwne, że w ostatnich meczach, jakie rozgrywaliśmy, sędziowie zawsze mylili się na niekorzyść Odry - zastanawia się szkoleniowiec wodzisławian, Ryszard Wieczorek.
Trener Odry stracił cierpliwość do pracy arbitrów po ostatnim meczu Pucharu Ekstraklasy z Piastem Gliwice. Ryszard Wieczorek zaczął wyliczać błędy rozjemców w kolejnych wiosennych spotkaniach. Wszystko zaczęło się od ligowego pojedynku z ŁKS-em Łódź w Wodzisławiu. - Piotr Bagnicki był wyraźnie szarpany za koszulkę. Powinien być rzut karny dla nas, ale sędzia go nie podyktował, w efekcie czego przegraliśmy spotkanie - przypomina szkoleniowiec. 

Następnie ekipa z Bogumińskiej grała na wyjeździe z Legią. W stolicy odgwizdano gospodarzom karnego z "sufitu". - Absolutnie nie powinien być podyktowany - żali się Wieczorek.

Wtorkowego meczu z Piastem Odra nie wygrała w głównej mierze przez arbitra, który przyznał jedenastkę gliwiczanom w ostatniej minucie meczu. - Nie było żadnego kontaktu pomiędzy bramkarzem i napastnikiem. Wszyscy widzą całe zajście, tylko nie pan Radziszewski - piekli się Wieczorek. - Dziennikarze oceniają trenerów za pracę, a przede wszystkim za wyniki. Decyzje słabych sędziów mogą spowodować utratę posady przez szkoleniowca. Dla mnie jest to skandal - mówi oburzony trener Odry.

 - Albo z tym coś zrobimy, albo nasza piłka będzie wielką huśtawką. Rozumiem, że wielu z tych najlepszych rozjemców jest we Wrocławiu. Nie może być jednak tak, że pracę, czy też wysiłek wielu ludzi niweczy jedna, nieprzemyślana decyzja sędziego - kończy.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również