Wieczorek idzie z Piastem do sądu. "Wpuszczają mnie w maliny"
23.08.2010
Przypomnijmy, że gliwiczanie rozstali się z Wieczorkiem po zakończeniu minionego sezonu, w którym to zespół pod jego wodzą nie zdołał utrzymać się w ekstraklasie. Ale sam zainteresowany utrzymuje, że jego kontrakt z klubem jest wciąż ważny. - Nie może być tak, że na coś się umawiamy, a potem druga strona szuka haczyka - przekonuje. Konkretniej, chodzi o zapisaną w umowie kwotę wynagrodzenia. - Jeśli takiej nie ma, to dokument jest nieważny - tłumaczą na Okrzei. A że w przypadku Wieczorka była ona ustalona tylko do dnia 31 maja...
- Ja nie czytam umów szczegółowo, bo nie zakładam, że ktoś chce mnie wpuścić w maliny. Po prostu ufam ludziom. Może za bardzo... Tak czy siak, moim zdaniem, wciąż jestem pracownikiem Piasta i dlatego nie mogę podjąć żadnej innej pracy - zaznacza Wieczorek. O tym, kto ma rację, rozstrzygać będzie już jednak niezależna instytucja. Doświadczony szkoleniowiec 1 września chce skierować sprawę do Piłkarskiego Sądu Polubownego.
Co na to władze I-ligowca? Zachowują spokój. - Jesteśmy przekonani, że przepisy prawa stoją po naszej stronie - komentuje prezes Józef Drabicki.
- Ja nie czytam umów szczegółowo, bo nie zakładam, że ktoś chce mnie wpuścić w maliny. Po prostu ufam ludziom. Może za bardzo... Tak czy siak, moim zdaniem, wciąż jestem pracownikiem Piasta i dlatego nie mogę podjąć żadnej innej pracy - zaznacza Wieczorek. O tym, kto ma rację, rozstrzygać będzie już jednak niezależna instytucja. Doświadczony szkoleniowiec 1 września chce skierować sprawę do Piłkarskiego Sądu Polubownego.
Co na to władze I-ligowca? Zachowują spokój. - Jesteśmy przekonani, że przepisy prawa stoją po naszej stronie - komentuje prezes Józef Drabicki.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów