Widzew - Piast 1-1. Nikt nie zasłużył, by ten mecz wygrać...
19.04.2013
Wydarzenie
Gdy Widzewiacy szykowali się już do zejścia na przerwę, Tomasz Podgórski wykonał kolejny już w tym meczu rzut rożny. Choć wcześniej bywało z tym różnie, tym razem dośrodkował idealnie na głowę niepilnowanego Marcina Robaka, który ładnym strzałem głową pokonał Macieja Mielcarza. Napastnik gliwiczan nie okazywał zbytnio radości, bowiem Widzew to jego były klub, któremu wiele zawdzięcza.
Bohater
Bartłomiej Pawłowski. Zawodnik, który w GKS-ie Katowice ani razu nie zasłużył na występ w podstawowym składzie, na wiosnę w Łodzi zadziwia. W 10. minucie otworzył wynik meczu, kiedy to trafił do bramki z niemal zerowego kąta. W końcówce o mało nie pokonał Dariusza Treli z rzutu wolnego. Skrzydłowy łodzian dobrze drybluje, nie przeszkadza mu piłka i nie robi mu specjalnej różnicy, którą nogą strzela. To w polskiej lidze rzadkość.
Rozczarowanie
Postawa defensywy Piasta. Obrońcy z Gliwic - do spółki z Trelą - fatalnie zachowali się przy bramce dla gospodarzy, ale w innych sytuacjach też grali niepewnie. Choć Widzew nie prowadził wcale gry, miał całkiem dużo sytuacji, bo Piast mu na to pozwalał.
Co ciekawego
- W 40. minucie Piast mógł wyrównać... niemal bez udziału swoich zawodników. Z narożnika dośrodkował Podgórski, głową strącił piłkę Robak, ale później sprawy w swoje ręce wzięli łodzianie. Rykoszet o mało nie spowodował utratę samobójczej bramki, jednak świetnym refleksem popisał się Mielcarz.
- Kibice Widzewa skandowali nazwisko Marcina Robaka, napastnika Piasta.
- W 27. minucie Krystian Nowak o mało nie powtórzył bramki Pawłowskiego. W sytuacji sam na sam, piłka uciekła mu za bardzo do boku, więc ratował się strzałem z linii końcowej. O mało mu się nie udało - trafił w słupek.
- Największym pechowcem okazał się Michał Jonczyk, były skrzydłowy Górnika, który wytrwał na boisku zaledwie osiem minut. Wszedł na boisko za Sebastiana Dudka, a chwilę później - z powodu kontuzji - musiał zostać zmieniony.
- Mecz rozpoczął się z kilkuminutowym opóźnieniem. Piłkarze Widzewa solidaryzowali się bowiem ze swoimi kibicami, którzy rozwiesili transparent "Gdzie jest Widzew? Czeka na swój stadion" i również pojawili się na trybunach po 18:00.
- Trener Marcin Brosz - w porównaniu do rozegranego kilka dni temu meczu z Lechem Poznań - dokonał prawdziwej rewolucji w ofensywie. Ze składu wypadli Pavol Cicman, Rudolf Urban i Tomasz Doczekal, a zastąpili ich, wracający po kontuzji - Matej Iżvolt, Ruben Jurado i Marcin Robak, który na boisku swojego byłego klubu, po raz pierwszy zagrał w Piaście w podstawowym składzie.
- Radosław Mroczkowski, szkoleniowiec łodzian, mocno zamieszał natomiast w defensywie. Z linii obrony, która wyszła na spotkanie w Szczecinie, ostał się tylko Thomas Phibel. W miejsca Łukasza Brozia, Hachema Abbesa i Denisa Kramara, wskoczyli Michał Płotka, Dino Gavrić i Jakub Bartkowski.
- Mimo zamkniętego sektora gości, kibice Piasta zameldowali się na stadionie przy al. Piłsudskiego, bowiem na swoje sektory wpuścili ich fani Widzewa.
Gdy Widzewiacy szykowali się już do zejścia na przerwę, Tomasz Podgórski wykonał kolejny już w tym meczu rzut rożny. Choć wcześniej bywało z tym różnie, tym razem dośrodkował idealnie na głowę niepilnowanego Marcina Robaka, który ładnym strzałem głową pokonał Macieja Mielcarza. Napastnik gliwiczan nie okazywał zbytnio radości, bowiem Widzew to jego były klub, któremu wiele zawdzięcza.
Bohater
Bartłomiej Pawłowski. Zawodnik, który w GKS-ie Katowice ani razu nie zasłużył na występ w podstawowym składzie, na wiosnę w Łodzi zadziwia. W 10. minucie otworzył wynik meczu, kiedy to trafił do bramki z niemal zerowego kąta. W końcówce o mało nie pokonał Dariusza Treli z rzutu wolnego. Skrzydłowy łodzian dobrze drybluje, nie przeszkadza mu piłka i nie robi mu specjalnej różnicy, którą nogą strzela. To w polskiej lidze rzadkość.
Rozczarowanie
Postawa defensywy Piasta. Obrońcy z Gliwic - do spółki z Trelą - fatalnie zachowali się przy bramce dla gospodarzy, ale w innych sytuacjach też grali niepewnie. Choć Widzew nie prowadził wcale gry, miał całkiem dużo sytuacji, bo Piast mu na to pozwalał.
Co ciekawego
- W 40. minucie Piast mógł wyrównać... niemal bez udziału swoich zawodników. Z narożnika dośrodkował Podgórski, głową strącił piłkę Robak, ale później sprawy w swoje ręce wzięli łodzianie. Rykoszet o mało nie spowodował utratę samobójczej bramki, jednak świetnym refleksem popisał się Mielcarz.
- Kibice Widzewa skandowali nazwisko Marcina Robaka, napastnika Piasta.
- W 27. minucie Krystian Nowak o mało nie powtórzył bramki Pawłowskiego. W sytuacji sam na sam, piłka uciekła mu za bardzo do boku, więc ratował się strzałem z linii końcowej. O mało mu się nie udało - trafił w słupek.
- Największym pechowcem okazał się Michał Jonczyk, były skrzydłowy Górnika, który wytrwał na boisku zaledwie osiem minut. Wszedł na boisko za Sebastiana Dudka, a chwilę później - z powodu kontuzji - musiał zostać zmieniony.
- Mecz rozpoczął się z kilkuminutowym opóźnieniem. Piłkarze Widzewa solidaryzowali się bowiem ze swoimi kibicami, którzy rozwiesili transparent "Gdzie jest Widzew? Czeka na swój stadion" i również pojawili się na trybunach po 18:00.
- Trener Marcin Brosz - w porównaniu do rozegranego kilka dni temu meczu z Lechem Poznań - dokonał prawdziwej rewolucji w ofensywie. Ze składu wypadli Pavol Cicman, Rudolf Urban i Tomasz Doczekal, a zastąpili ich, wracający po kontuzji - Matej Iżvolt, Ruben Jurado i Marcin Robak, który na boisku swojego byłego klubu, po raz pierwszy zagrał w Piaście w podstawowym składzie.
- Radosław Mroczkowski, szkoleniowiec łodzian, mocno zamieszał natomiast w defensywie. Z linii obrony, która wyszła na spotkanie w Szczecinie, ostał się tylko Thomas Phibel. W miejsca Łukasza Brozia, Hachema Abbesa i Denisa Kramara, wskoczyli Michał Płotka, Dino Gavrić i Jakub Bartkowski.
- Mimo zamkniętego sektora gości, kibice Piasta zameldowali się na stadionie przy al. Piłsudskiego, bowiem na swoje sektory wpuścili ich fani Widzewa.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów