Widocznie lubimy grać z nożem na gardle - mówi piłkarz Piasta

18.05.2009
Mogli już myśleć powoli o wakacjach i rezerwować bilety do ciepłych krajów. Zawodnicy beniaminka z Gliwic rozegrają tymczasem dwa mecze "o życie", bo na 90 minut zapomnieli, jak się walczy.
- Nie możemy pozwolić, aby cały wysiłek, który włożyliśmy w tę rundę, poszedł na marne. Powiedzieliśmy sobie o tym już w szatni zaraz po porażce ze Śląskiem - stwierdził trener Piasta, Dariusz Fornalak. Tak słabego zespołu kibice przy Okrzei jeszcze w tym roku nie widzieli. Zresztą część z nich była równie niemrawa, jak "sparaliżowani" aktorzy na boisku. Kiedy mniej cierpliwi fani zaczęli unosić się gniewem zamiast wspierać dopingiem, odwrócił się w ich kierunku Fornalak. - Pomóżcie im! - poprosił, lecz apel trafił w próżnię.

- Może my potrzebujemy noża na gardle? Z dotychczasowych meczów wynika, że lubimy z nim grać - zastanawiał się głośno Mariusz Muszalik. Na własne życzenie Piast wystąpi więc pod dużą presją w Wodzisławiu Śląskim z Odrą. Jeśli nie zapunktuje, na deser dostanie bój "na noże" z Lechią Gdańsk.

Gliwiczanie nie tak dawno narzekali na rozgrywanie spotkań o 14:45. Ze Śląskiem znów przyszło im grać o tej godzinie. Tym razem usprawiedliwienia nie szukali. - Na całym świecie mecze odbywają się o takich porach. Poza tym rywale łatwiej nie mieli - przytomnie wskazał kapitan Jarosław Kaszowski.

- Piłkarze wybrali sobie taki, a nie inny zawód, więc nie pozostaje im nic innego, jak dostosować do kalendarza - skwitował Dariusz Fornalak.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również