Widmo spadku w Wodzisławiu

09.03.2009
- Nasza sytuacja jest bardzo zła, ale nie beznadziejna - uważa obrońca Odry Wodzisław, Jacek Kowalczyk, po dotkliwej porażce z Legią w stolicy.
Dwa mecze, zero punktów, pięć straconych bramek i przedostatnie miejsce w tabeli. To dorobek Odry Wodzisław po dwóch wiosennych kolejkach. Po ostatniej - dotkliwej - porażce z Legią w Warszawie 0-4, nastroje w ekipie z nad czeskiej granicy są niezbyt dobre. - W autokarze nie było wesoło. Choć uważam, że spisaliśmy się lepiej niż w pierwszym spotkaniu, z ŁKS-em (przegranym 0-1 przyp. red.). Mieliśmy jednak zbyt dużo prostych strat. Przy stanie 0-1 nie graliśmy źle, ale gol z karnego nas podłamał - opowiada skrzydłowy wodzisławian, Maciej Małkowski.

Trener Ryszard Wieczorek po meczu z Łódzkim Klubem Sportowym dokonał aż sześciu zmian w wyjściowej jedenastce. - Decyzje personalne nie należą do moich kompetencji i nie będę ich komentował. Szkoleniowiec widzi nas na treningach i dobiera najbardziej optymalny według niego skład - mówi Małkowski. - Wynik w stolicy był jednak kiepski i przed starciem ze Śląskiem Wrocław znowu zanosi się na roszady w pierwszej jedenastce - dodaje.

Ekipa z Wodzisławia gra fatalnie nie tylko w obronie, ale i w ataku. - Cała drużyna spisuje się bardzo słabo. Musimy porozmawiać ze sobą w szatni i stworzyć zespół. Trzeba jak najszybciej "odpalić" - mówi lewoskrzydłowy Odry.

Na Bogumińskiej wierzą, że Odra wkrótce zacznie wygrywać. Najlepiej byłoby już od najbliższego spotkania ze Śląskiem Wrocław. - Nasza sytuacja jest bardzo zła, ale nie beznadziejna - przyznaje obrońca, Jacek Kowalczyk. - Musimy szybko coś poprawić w naszej grze i zdobyć jakieś punkty. Potrzebujemy jednego zwycięstwa, aby morale drużyny poszły do góry - dodaje.
 
To właśnie odbudowanie psychiki może być największym problemem zawodników z Wodzisławia. - Przegraliśmy dwa spotkania i musimy z tym żyć. Widmo spadku zagląda nam w oczy, ale wierzę, że jesteśmy w stanie wygrywać - kończy Małkowski. 
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również