Wiceprezes Piasta: Nie może być tak, że kibice przeszkadzają w grze
23.09.2011
Wokół Piasta pojawiło się znów sporo zamieszania w związku z wrzuceniem petardy przez jednego z chuliganów na boisko. Nie wiadomo, jak zajście wpłynie na kontakty klubu z kibicami, które i tak przecież nie są łatwe. - Nie powinno być tak, że w sytuacji, kiedy trenera bronią wyniki, fani żądają jego odejścia, a tak było w trakcie spotkania z Cracovią. Powinni się zająć wspieraniem zespołu, a także pomóc w poszukiwaniach sprawców zdarzenia - twierdzi Kołodziejczyk.
Co na to druga strona? - Nie wiem, czy spotkanie byłoby możliwe. Zarząd z nami rozmawiać nie chce, więc pewnie nie. Gdyby jednak od władz klubu wyszła taka inicjatywa, bylibyśmy chętni do rozmów, bo kwestii do poruszenia jest sporo. A od szukania sprawców są inne organy - mówi Kamil Mościcki, redaktor naczelny strony gliwickich fanów, piastgliwice.eu. - Nie chcą? To chyba najlepszy komentarz... - odpowiada Kołodziejczyk.
Wciąż nie wiadomo, kto poniesie odpowiedzialność za środowy incydent. - Pytanie nie jest łatwe. W mojej opinii nie klub, który jest odpowiedzialny za to, co dzieje się wewnątrz obiektu, a nie poza nim. A więc raczej policja... - mówi Artur Jędrych, przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN. Duże znaczenie ma jednak opinia delegata związkowego, a ten widzi pewne niedociągnięcia klubu. - Jeśli chodzi o bezpieczeństwo na samym stadionie, to nie mam żadnych zastrzeżeń. Nie było żadnych petard, rac, czy transparentó. To dzięki szczegółowej kontroli kibiców przed wejściem, o którą prosiłem. Lepiej mogło być natomiast z otoczeniem stadionu. Organizatorzy nie przewidzieli, że na tak małym obiekcie spokojnie można wrzucić coś na murawę, nawet będąc poza nim... - kończy Jerzy Wiącek.
Co na to druga strona? - Nie wiem, czy spotkanie byłoby możliwe. Zarząd z nami rozmawiać nie chce, więc pewnie nie. Gdyby jednak od władz klubu wyszła taka inicjatywa, bylibyśmy chętni do rozmów, bo kwestii do poruszenia jest sporo. A od szukania sprawców są inne organy - mówi Kamil Mościcki, redaktor naczelny strony gliwickich fanów, piastgliwice.eu. - Nie chcą? To chyba najlepszy komentarz... - odpowiada Kołodziejczyk.
Wciąż nie wiadomo, kto poniesie odpowiedzialność za środowy incydent. - Pytanie nie jest łatwe. W mojej opinii nie klub, który jest odpowiedzialny za to, co dzieje się wewnątrz obiektu, a nie poza nim. A więc raczej policja... - mówi Artur Jędrych, przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN. Duże znaczenie ma jednak opinia delegata związkowego, a ten widzi pewne niedociągnięcia klubu. - Jeśli chodzi o bezpieczeństwo na samym stadionie, to nie mam żadnych zastrzeżeń. Nie było żadnych petard, rac, czy transparentó. To dzięki szczegółowej kontroli kibiców przed wejściem, o którą prosiłem. Lepiej mogło być natomiast z otoczeniem stadionu. Organizatorzy nie przewidzieli, że na tak małym obiekcie spokojnie można wrzucić coś na murawę, nawet będąc poza nim... - kończy Jerzy Wiącek.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów