Węglokoks ma olbrzymie oczekiwania. Co na to Waldemar Fornalik?
22.03.2012
Prezes firmy Węglokoks, Jerzy Podsiadło, oczekuje, że Ruch będzie walczył o najwyższe cele. Mówi wprost o mistrzostwie kraju i europejskich pucharach.
- Mam nadzieję, że sponsor zdaje sobie sprawę z faktu, jakie wymagania trzeba spełnić, by osiągnąć bardzo dobry wynik. Nie wystarczą słowa, lecz potrzebne są złożone działania. Wiemy doskonale, jak potężne koncerny finansują połowę klubów w ekstraklasie. Nie jesteśmy w tym gronie krezusami.
Pan podpisał kontrakt, klub pozyskał partnera strategicznego, awansowaliście do półfinału Pucharu Polski – czy te dobre informacje mają wpływ na drużynę?
- Oczywiście, że w sposób pozytywny wpływają one na atmosferę w szatni. Ruch słynie z tego, że w drużynie zawsze był dobry klimat. To nasz fundament!
Ruch ma szansę na awans do europejskich pucharów dzięki grze na dwóch frontach. Czy rozgrywki ligowe są ważniejsze od tych w Pucharze Polski?
- Nie wartościujemy tego. Podchodzimy do każdego meczu z identycznym zaangażowaniem, równie pieczołowicie się do niego przygotowujemy.
Najlepiej świadczy o tym fakt, że nie przegraliście już siedmiu meczów z rzędu!
- Nie chcemy na tym poprzestawać. Chcielibyśmy dalej iść tym tropem i punktować. A przede wszystko wygrywać, bo remisować czasem nie warto. Lepiej raz przegrać i dwa razy zgarnąć komplet punktów, niż za każdym razem remisować.
Liczy pan, że niedzielny mecz zobaczy komplet publiczności?
- Już na meczach z Podbeskidziem i Lechem było sporo kibiców. Mam nadzieję, że to tendencja zwyżkowa. Wczorajsza frekwencja również nie była najgorsza. Trzeba docenić, że tyle osób przyszło na stadion, choć mecz był pokazywany w telewizji, a o tak późnej porze są problemy z komunikacją i powrotem do domów.
- Mam nadzieję, że sponsor zdaje sobie sprawę z faktu, jakie wymagania trzeba spełnić, by osiągnąć bardzo dobry wynik. Nie wystarczą słowa, lecz potrzebne są złożone działania. Wiemy doskonale, jak potężne koncerny finansują połowę klubów w ekstraklasie. Nie jesteśmy w tym gronie krezusami.
Pan podpisał kontrakt, klub pozyskał partnera strategicznego, awansowaliście do półfinału Pucharu Polski – czy te dobre informacje mają wpływ na drużynę?
- Oczywiście, że w sposób pozytywny wpływają one na atmosferę w szatni. Ruch słynie z tego, że w drużynie zawsze był dobry klimat. To nasz fundament!
Ruch ma szansę na awans do europejskich pucharów dzięki grze na dwóch frontach. Czy rozgrywki ligowe są ważniejsze od tych w Pucharze Polski?
- Nie wartościujemy tego. Podchodzimy do każdego meczu z identycznym zaangażowaniem, równie pieczołowicie się do niego przygotowujemy.
Najlepiej świadczy o tym fakt, że nie przegraliście już siedmiu meczów z rzędu!
- Nie chcemy na tym poprzestawać. Chcielibyśmy dalej iść tym tropem i punktować. A przede wszystko wygrywać, bo remisować czasem nie warto. Lepiej raz przegrać i dwa razy zgarnąć komplet punktów, niż za każdym razem remisować.
Liczy pan, że niedzielny mecz zobaczy komplet publiczności?
- Już na meczach z Podbeskidziem i Lechem było sporo kibiców. Mam nadzieję, że to tendencja zwyżkowa. Wczorajsza frekwencja również nie była najgorsza. Trzeba docenić, że tyle osób przyszło na stadion, choć mecz był pokazywany w telewizji, a o tak późnej porze są problemy z komunikacją i powrotem do domów.
Polecane
Ekstraklasa