Weekend katowickich horrorów

17.08.2015
W miniony weekend mecze obu katowickich zespołów występujących w pierwszej lidze rozstrzygnęły się w ostatnich sekundach. W Gdyni GieKSa przegrała tracąc gola 30 sekund pred końcem spotkania, natomiast na stadionie Rozwoju w 90 minucie meczu z Bytovią zapanowała euforia.

 

Łukasz Laskowski/pressfocus.pl
„Dla nas zawsze Gdynia to był niegościnny teren – zarówno za moich czasów, jak i w późniejszych latach. (...)Mieliśmy dziś sporo szczęścia.Mimo to boli,  ponieważ straciliśmy bramkę na kilkadziesiąt sekund przed końcem. Była ona jednak zasłużona.” - podsumował spotkanie z Arką na konferencji prasowej trener GKS-u, Piotr Piekarczyk.
Faktycznie – gospodarze przez zdecydowanie większą część meczu byli stroną dominującą, częściej utrzymującą się przy piłce i stwarzającą groźne sytuacje. Dość powiedzieć, że Mateusza Kuchtę przed utratą gola dwukrotnie ratowała poprzeczka, w tym raz po świetnym strzale Alana Fialho.
Katowiczanie stracili bramkę po stracie piłki przez Macieja Bębenka, który nie wrócił za akcją, co spowodowało, że Tadeusz Socha miał bardzo dużo miejsca i czasu by oddać strzał i zapewnić Arce trzy punkty. Sobotnia porażka była dla GKS-u drugą z rzędu w lidze.
Obraz wyników osiąganych przez GKS Katowice w lidze nieco zamazuje fakt dwóch zwycięstw w Pucharze Polski i awans do 1/8 finału. Niestety, jeśli pod lupę weźmiemy jedynie mecze ligowe GKS-u, to bilans ten wygląda już dużo gorzej. Trzy rozegrane mecze, dwie porażki i jedno zwycięstwo. Bilans bramkowy 2-2 i miejsce w dolnych rejonach tabeli na razie nijak mają się do szumnych zapowiedzi walki o awans.
Najbliższe spotkania GieKSa rozegra na własnym stadionie z MKS-em Kluczbork i Miedzią Legnica. Pomiędzy tymi spotkaniami katowiczan czeka wyjazd do Pruszkowa na mecz z Pogonią Siedlce. Jeśli w tych spotkaniach „trójkolorowi” solidnie nie zapunktują, to pod szatnią gospodarzy na stadionie przy Bukowej znów może zrobić się gorąco.
Inne nastroje panują z kolei w drugim katowickim klubie – Rozwoju. Piłkarze z Brynowa zremisowali swój pierwszy domowy mecz na zapleczu Ekstraklasy z Bytovią Bytów. Dodajmy mecz ze szczególną otoczką, bowiem przed pierwszym gwizdkiem prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej – Rudolf Bugdoł – wręczył przedstawicielom klubu okazały puchar w nagrodę za awans do I ligi. Z kolei z ramienia klubu podziękowania odebrali trenerzy, którzy przyczynili się do tego historycznego sukcesu – Mirosław Smyła, Dietmar Brehmer oraz Marek Koniarek.
Po remisie z Bytovią przy Zgody humory dopisują. W 3 pierwszych kolejkach Rozwój zdobył 4 punkty i w tabeli jest obecnie wyżej niż GKS. Kolejne spotkania będą jednak dla Rozwoju prawdziwym testem, ponieważ zawodnikom zielono-żółto-czarnych przyjdzie zmierzyć się kolejno ze Stomilem, Chojniczanką i Dolcanem. 
źródło: SportSlaski.pl
autor: Marcin Gruszczyński

Przeczytaj również