Warszawa da się lubić! Czy dziś powtórzą te słowa zawodnicy Ruchu?

21.10.2012
Polonia Warszawa za czasów Józefa Wojciechowskiego na potęgę kupowała zawodników z naszych klubów. Nie każdy z nich odnalazł się w stolicy. Zachwycony miastem i kibicami Polonii jest Ireneusz Król.
Jego związek z GKS-em był toksyczny. Kibice z Bukowej szybko dostrzegli, że właściciel ma ogromne aspiracje, chce awansu do ekstraklasy, lecz sytuacja finansowa i organizacyjna spółki jest daleka od ideału. Rozpoczęła się walka na słowa. Król i jego firma byli lżeni niemal w trakcie każdego meczu w Katowicach. Mimo to, biznesmen chciał kupić dla Katowic ekstraklasę. Kiedy ten pomysł wywołał falę krytyki i ostrą reakcję ze strony kibiców GKS-u, Król podjął decyzję, że Polonia Warszawa zostanie przy Konwiktorskiej. Początkowo nie uśmiechało mu się regularne podróżowanie do stolicy. Ale dziś jest zachwycony kibicami "Czarnych Koszul".

- Jak ich pierwszy raz zobaczyłem, myślałem, że śnię na jawie. Oni uosabiali moje marzenie o kulturalnym dopingowaniu, bez wulgaryzmów. Ci fani są wyjątkowi - uważa Król w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". - Polonia to w ogóle wyjątkowy klub, głęboko zakotwiczony w historii Warszawy. Tu czuć tradycje powstańcze z czasów okupacji hitlerowskiej, tu czuć nawet ducha okresu zaborów - zachwala.

Jak czas spędzony w Warszawie wspomina Maciej Sadlok? -  Przyznam, że na początku było ciężko, bo nie jestem osobą, która lubi przeprowadzki, ganianie z kąta w kąt. Denerwowało mnie, że w stolicy ludzie są w nieustannym biegu, wciąż gdzieś się spieszą. Po pewnym czasie przyzwyczaiłem się do tych realiów i dziś uważam, że mamy fajną stolicę, którą można jak najbardziej polubić - ocenia obrońca Ruchu.

Faktem jest, że mało który piłkarz ze Śląska zyskał w ostatnich latach na przeprowadzce do Warszawy. Daniel Sikorski i Robert Jeż przestali błyszczeć w ekstraklasie wraz z odejściem z Zabrza. Grzegorz Bonin nie odzyskał dawnej formy. Od reprezentacji Polski oddalili się Tomasz Brzyski i Maciej Sadlok.

- Czas spędzony w Warszawie był dla mnie trochę pechowy. Jedynie na początku byłem w pełni zdrowy, potem doskwierał mi uraz kręgosłupa, co odbijało się na mojej formie. Pierwszy raz zmierzyłem się z poważną kontuzją i przekonałem się, jak ona potrafi przeszkadzać piłkarzowi. Ogólnie jednak czasu spędzonego w stolicy nie uważam za okres stracony. Nabyłem nowych doświadczeń, zobaczyłem jak funkcjonuje inny klub, jak żyje się w stolicy - wskazuje Sadlok.

Szybko kontuzji w Warszawie doznali Tomasz Hołota i Dieme Yahiya. Pierwszego Król wykupił z GKS-u, a drugi był w Katowicach na testach. Na podpisaniu umów z Polonią nie stracili tylko Artur Sobiech i Marcin Baszczyński, który również pochodzi ze Śląska i aktualnie jest kapitanem zespołu z Konwiktorskiej.

Polonia Warszawa - Ruch Chorzów
niedziela, 17:00
sędziuje Paweł Gil (Lublin)
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również