Waldemar Fornalik wie, co zrobi, jeśli działacze kogoś sprzedadzą

28.09.2011
Ruch Chorzów czeka na wpływ pożyczki w wysokości dwóch milionów złotych, jakiej udzieliło miasto. Klub planuje oddać pieniądze, dzięki nowej umowie sponsorskiej. Co jeśli nie uda się jej sfinalizować?
- Będziemy robić wszystko, żeby spłacić tę pożyczkę. Jestem przekonana, że do tego czasu uda nam się podpisać umowę z nowym sponsorem, bo rozmowy w tej sprawie toczą się już od dłuższego czasu i są mocno zaawansowane - mówi prezes Sobstyl.

Gdyby jednak w rundzie jesiennej na koszulkach Ruchu nie pojawił się nowy sponsor, to wówczas, aby spłacić dług wobec miasta, trzeba będzie sprzedać jednego z piłkarzy. O takiej możliwości wspominał podczas konferencji prasowej wiceprezes Ruchu, Miłosz Stawecki.

- Po tym, co nasi gracze pokazali w meczu z Wisłą, nie zamierzamy nikogo sprzedawać. Chcemy utrzymać zespół, który jak równy z równym walczył z mistrzem Polski, a jeśli nadarzy się okazja, to nawet wzmocnić go w zimowym okienku transferowym - zaznacza prezes Katarzyna Sobstyl w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim".

Rozsprzedania składu nie wyobraża sobie Waldemar Fornalik. - Jeśli dojdzie do takiej sytuacji, to będę wiedział jak zareagować - stwierdza szkoleniowiec Ruchu. Przypomnijmy, że Fornalik już wcześniej zapowiedział działaczom, iż w razie kolejnego osłabienia budowanej przez niego drużyny po prostu zrezygnuje z pracy w chorzowskim klubie.
źródło: SportSlaski.pl / Dziennik Zachodni

Przeczytaj również