Waldemar Fornalik: Powoli idziemy do przodu

11.12.2014
Ruch Chorzów w sobotę stanie przed szansą, by wyjść ze strefy spadkowej. By tak się stało, "Niebiescy" muszą ograć Wisłę Kraków i liczyć na potknięcie Cracovii.
Norbert Barczyk/Pressfocus
W poprzedniej kolejce Ruch Chorzów zaprezentował się z bardzo dobrej strony i w pełni zasłużenie pokonał u siebie Podbeskidzie Bielsko-Biała. Dzięki tej wygranej, "Niebiescy" tracą tylko dwa punkty do Cracovii, która zajmuje pierwsze bezpieczne miejsce w tabeli.

- Powoli idziemy do przodu. Zawodnikom należą się słowa uznania, bo zrealizowali to, co sobie nakreśliliśmy. Mecz ma być efektem pracy na zajęciach w ciągu tygodnia, a trzeba przyznać, że dyspozycja na treningach była dobra. Piłkarze stanęli na wysokości zadania - chwali trener Waldemar Fornalik.

Teraz jednak chorzowian czeka trudniejsze zadanie - przy Cichej Ruch zmierzy się z Wisłą Kraków. - Przyjeżdża do nas zespół, w którym gra kilku bardzo wartościowych zawodników. Nieprzypadkowo krakowianie zajmują tę lokatę. Każdy musi się liczyć z "Białą gwiazdą". Zdajemy sobie sprawę z klasy rywala. Zawsze walczymy o trzy punkty, czasem z różnym efektem, ale liczę, że drużyna wyjdzie skoncentrowana i będziemy walczyć o całą pulę - przyznaje szkoleniowiec śląskiej drużyny.

W Wiśle gra kilku zawodników, którzy mają za sobą przeszłość w Ruchu. Część z nich - Maciej Jankowski czy Maciej Sadlok - grała w Chorzowie w czasie, zanim Fornalik odszedł z klubu, by poprowadzić reprezentację Polski. - Dużo wnieśli do gry tego zespołu. Przyczynili się do tego, że drużyna miała wyniki na koniec sezonu. To wartościowi piłkarze, których wielu trenerów z chęcią widziałoby w swoich składach - mówi Fornalik.

Przed spotkaniem z Wisłą zawodnicy nie narzekają na urazy, ale "Niebiescy" i tak podejmą krakowian osłabieni - za żółte kartki będzie musiał pauzować Rołand Gigołajew. To spora strata, patrząc na jego formę w poprzednim meczu. W starciu z Podbeskidziem Bielsko-Biała strzelił bramkę i zanotował asystę. - To był jego najlepszy mecz odkąd ja objąłem drużynę. Było widać, że złapał wysoką formę. Jego dyspozycja była bardzo dobra. Zresztą tego dnia nie było słabych punktów - podkreśla trener.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również