Waldemar Fornalik odpowiada, jakich zawodników szuka...

14.05.2012
- Jeśli zaczynamy rozmawiać z zawodnikiem i słyszę, że "on nie zadeklaruje, bo on już nawet coś z kimś wstępnie ustalił" - to wiem, że się do Ruchu nie nadaje! - mówi szkoleniowiec chorzowskiego zespołu.
- Nie ma szans, by wszystkie transfery wypaliły. Nam dotąd udawało się jednak ściągać ludzi, którzy pasowali do tej drużyny charakterologicznie. Bo kibic Ruchu ma wysokie wymagania. On może nie oczekuje, że dany zawodnik będzie najlepszy w kraju na swojej pozycji, ale musi on mieć ambicję i serce do gry. Media wymieniają różne nazwiska, proszę sobie odpowiedzieć, które spośród nich pasują pod tym względem do naszego klubu - uśmiecha się trener Fornalik.

Przytoczmy od razu, że media wymieniały takich piłkarzy jak Marcin Baszczyński i Maciej Sadlok, a więc ludzi, którzy przy Cichej wypłynęli na szeroką wodę i nie zawiedli. Do tego dochodzi Łukasz Trałka, pomocnik Polonii Warszawa.

- Płacąc tak duże pieniądze, jak na polskie realia społeczne, trudno, byśmy jeszcze prosili zawodnika o to, by grał z zaangażowaniem. Nie chcemy takich ludzi! Szukamy człowieka, u którego widać entuzjazm i chęć gry w Ruchu - podkreśla Waldemar Fornalik. - Bo Ruch w zakończonym sezonie wiele meczów wygrał nie tylko umiejętnościami, ale przede wszystkim tym, że stanowił drużynę. Nie chcielibyśmy od tego odchodzić - dodaje.

Pozycje, które wymagają wzmocnień? Przede wszystkim lewa obrona i środek pomocy. - Mamy jako klub coś atrakcyjnego do zaoferowania. Udział w europejskich pucharach jest magnesem i przyciąga zawodników. To wszak szansa, by się pokazać na Zachodzie - mówi prezes Ruchu, Dariusz Smagorowicz.

Lista życzeń trenera Fornalika dotyczy przede wszystkim Polaków. - Obcokrajowcy? Tych tańszych na ogół trzeba przyuczać, muszą się oni aklimatyzować... Ci z ciekawym CV są z kolei bardzo drodzy. My idziemy inną drogą niż niektóre polskie kluby i schodzić z niej nie zamierzamy - nie ukrywa dyrektor Mirosław Mosór.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również