Waldemar Fornalik: Nikt nie zwariuje przed finałem Pucharu Polski

23.04.2012
- Niektórzy z naszych piłkarzy mają być może ostatnią szansę, by zdobyć takie trofeum, jak Puchar Polski - przyznaje trener Ruchu. Jutro prowadzona przez niego drużyna po raz drugi zagra w finale rozgrywek.
Czy jutro mamy się spodziewać meczu podobnego do ostatniego ligowego, który został rozegrany przy Łazienkowskiej?
- Owszem, mogą to być spotkania podobne. Pierwsza połowa w Warszawie była swego rodzaju szachowaniem. Nikt nie zwariuje również przed finałem Pucharu Polski i nie zagra ultraofensywnie. Wiemy doskonale, że ten jeden mecz decyduje o wszystkim. Obie drużyny będą więc grały uważanie, szukając swoich szans.

Stawka chyba nie jest dla was niczym nowym?
- Dokładnie, gramy siódmy mecz z rzędu z równie wysoką stawką. Nikomu nawet przez myśl nie przejdzie, aby któreś spotkanie odpuścić.

Brak Arkadiusza Piecha będzie sporym osłabieniem?
- Wiemy wszyscy, ile znaczy dla naszego zespołu Arek. Dbaliśmy jednak o pozostałych napastników, tak by w takiej sytuacji weszli i pomogli. Świadczy o tym ustawienie zespołu w Warszawie. Broniłem się przed zestawieniem Arka Piecha z Andrzejem Niedzielanem, ale w końcu zdecydowałem się na ten manewr, aby Andrzej mógł się przetrzeć przed finałem Pucharu Polski.

Pojawił się pomysł, by zmienić ustawienie na to z jednym napastnikiem?
- Opcja, że wracamy do jednego zawodnika w ataku przeszła mi przez myśl. Dotarło jednak do mnie, że gdyby coś nie poszło po naszej myśli, to większość kibiców powiedziałaby, że Fornalik zwariował wymyślając taktykę, której od dawna nie stosował.

Słyszał pan, że problemy zdrowotne ma Danijel Ljuboja?
- Legia to na tyle mocna drużyna, że ma wielu innych zawodników, którzy świetnie radzą sobie w ofensywnie. Nie wystarczy skupić się na jednym piłkarzu.

Brak Michała Żewłakowa to większe osłabienie?
- Po ostatnim meczu z nami podkreśliłem, że ten zawodnik bardzo wydatnie pomógł Legii. Jego zdecydowane wejścia mocno dały się nam we znaki.

Przechodząc do bardziej ogólnych pytań. Czy Ruch jest mądrzejszy o doświadczenia z finału Pucharu Polski z 2010 roku?
- Będę podkreślał, że mamy teraz lepszy zespół niż w 2010 roku. I nie twierdzę tak z racji miejsca w ligowej tabeli, jakie zajmujemy teraz i zajmowaliśmy wtedy. Lecz z uwagi na skład i to, jak drużyna funkcjonuje. Jutro będzie decydowała przede wszystkim dyspozycja dnia.

A czy znaczenie może odegrać fakt, że większość zawodników Ruchu jeszcze niczego nie zdobyła? Na przykład Wojciech Grzyb czy Marcin Malinowski nie mają w swoich życiorysach zdobytych trofeów...
- Hmm... W sumie trzecie miejsce w ekstraklasie jest osiągnięciem, a w porównaniu do tamtego sezonu zostało w kadrze kilku zawodników. Ale owszem, gdybym był na miejscu swoich zawodników, to tak bym na to patrzył. Niektórzy z nich mają być może ostatnią szansę, by zdobyć takie trofeum. Tyle że wielu reprezentantów Polski, którzy w kadrze  rozegrali 40-50 spotkań, nie zdobyli tytułów i pucharów z klubami.

Wysłuchał Krzysztof Kubicki
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również