Waldemar Fornalik: Nie zrobię rewolucji w reprezentacji!

10.07.2012
- Czuję się wyróżniony i zaszczycony, że powierzono mi tę funkcję. Liczę, że swoją pracą dam satysfakcję ludziom, którzy we mnie wierzą i którzy mi zaufali - mówił Waldemar Fornalik na konferencji prasowej.
- Należy pamiętać, że to nie tylko wyróżnienie, ale i wielka odpowiedzialność. Zdaje sobie sprawę z wymagań dotyczących reprezentacji. Zapewniam, że zrobię wszystko, aby te eliminacje wypadły jak najlepiej - podkreślił dotychczasowy szkoleniowiec Ruchu.

Czy miał pan okazję już po nominacji rozmawiać z Grzegorzem Lato lub Antonim Piechniczkiem?
- Krótko rozmawiałem z panem prezesem. Padły takie słowa, jakie zazwyczaj padają po wyborze na zaszczytne miejsce. Nie zabrakło więc gratulacji.

Co będzie pan chciał zmienić w grze reprezentacji?
- Umówmy się, temat jest bardzo świeży. Dogłębnej analizy jeszcze nie przeprowadziłem, choć zacząłem się do niej przygotowywać, kiedy dotarły do mnie informację, że mogę zostać selekcjonerem. Będzie nad czym pracować, abyśmy byli wszyscy zadowoleni. Analiza będzie długa.

Postrzegał się pan za faworyta w tej rywalizacji?
- Wśród kandydatów przewijało się wiele nazwisk. Byli wymieniani Maciej Skorża, Michał Probierz, Henryk Kasperczak.... Uszanowałbym każdy wybór. Przecież nie jestem trenerem bezrobotnym. Mam pracę w Ruchu, która bardzo mnie satysfakcjonuje.

Czy pojawiła się nutka żalu, że trzeba się z Ruchem rozstać?
- Trzy lata to długo okres... Który dał mi wiele satysfakcji w walce o to, co może tutaj być w przyszłości.

Słynie pan z tego, że stawia na dwóch napastników. Czy możemy się zatem spodziewać bardzo ofensywnie grającej reprezentacji?
- Wyznaję zasadę, że muszą zostać zachowane proporcje między defensywą a ofensywą. Do tego modelu zamierzam dążyć. Jego najlepszym przykładem jest reprezentacja Hiszpanii, którą się zachwycamy. Pamiętajmy, że ona straciła tylko jedną bramkę na ostatnich mistrzostwach Europy!

Na kim będzie się opierał pana zespół narodowy?
- Na Euro grupa zawodników pokazała się z dobrej strony. Nie mamy tylu piłkarzy, aby dokonać rewolucji. Dlatego musimy oprzeć zespół na tych, którzy są. Co nie oznacza, że kadra będzie zamknięta.

Kto znajdzie się w pana sztabie?
- Nie podjąłem jeszcze decyzji, ale mam swoje przemyślenia. Wierzę, że uda się skompletować ciekawy zespół ludzi. Na tę chwilę nie przewiduję, aby były to osoby, z którymi pracuję w Chorzowie.

A czy spotka się pan z Franciszkiem Smudą?
- Nie wyobrażam sobie, aby do tego nie doszło. To normalna sytuacja, że tak się stanie.

Już raz pan tego szkoleniowca zastąpił. Dokładnie w Odrze Wodzisław...
- Pamiętam, że miałem na starcie niewiele czasu, ale później doszło do rozmowy z Frankiem na temat zespołu Odry.

Na zakończenie. Prawdą jest, że czas przed ogłoszeniem decyzji o wyborze selekcjonera spędził pan - obcinają żywopłot?
- Był to dla mnie normalny dzień życia... Choć muszę przyznać, że obcinanie żywopłotu zajęło mi więcej czasu niż zwykle. Głównie przez dzwoniące telefony.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również