W Wodzisławiu mają zgryz z Tomaszem M.

15.05.2009
- Nie ma przeszkody formalno-prawnej, aby Tomasz Moskal miał w sobotnim spotkaniu nie wystąpić. Czy zagra? Tego nie wiem - tłumaczy prezes Odry Wodzisław, Ireneusz Serwotka.
Napastnik wodzisławian usłyszał zarzuty wręczania łapówek sędziom i obserwatorom PZPN w sezonach 2003/2004 i 2004/2005, gdy bronił barw Górnika Polkowice. Zawodnik przyznał się do winy i został zwolniony do domu. Czy zobaczymy go w sobotnich derbach z Górnikiem Zabrze? - Mariusz Ujek też grał, więc nie widzę problemu - tłumaczy prezes klubu znad czeskiej granicy, Ireneusz Serwotka.

- Prokuratura nie dostarczyła nam żadnych dokumentów. Formalnie nie ma przeszkód, aby w tym spotkaniu nie wystąpił. Osobiście nie wiem, czy to jest dobre rozwiązanie - uważa Serwotka.

Decyzja o jego ewentualnej grze w sobotnim pojedynku zapadnie w piątek wieczorem. - Jeszcze z Tomkiem nie rozmawiałem. Usiądziemy po treningu i wtedy zostaną podjęte decyzje. Oczywiście nigdy nie wchodziłem w kompetencje trenera i to on decyduje o kadrze i składzie na dane spotkanie. Nie inaczej będzie tym razem - podkreśla sternik Odry.

Na Bogumińskiej mają trudny orzech do zgryzienia. - Nie mogę zabronić Tomaszowi Moskalowi wykonywania swoich obowiązków. Później klub mógłby mieć z tego powodu problemy. Na razie rozważamy różne warianty. Najważniejsze jest to, że Moskal nie został jeszcze skazany i sprawa nie ma powiązania z naszym klubem - tłumaczy Serwotka. - Musimy być jednak bardzo ostrożni. Nie możemy podjąć zbyt pochopnej decyzji - dodaje.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również