W Wodzisławiu chcą wyśrubować rekord świata?
20.10.2009
Nastroje na Bogumińskiej nie są najlepsze. Porażka w Warszawie była szóstą z rzędu, a niewykorzystany rzut karny w doliczonym czasie gry piątym kolejnym "pudłem" z "wapna" - Jacek Kowalczyk sam chciał podejść i strzelać. Nie był żadnego zawahania z jego strony. Lepszej sytuacji do zdobycia punktu na wyjeździe w 93 minucie chyba nie można sobie wymarzyć - twierdzi Moskal.
W sumie nic wielkiego by się nie stało, bo już nie tacy gracze mylili się z jedenastu metrów. Jednak drużyna znad czeskiej granicy chce chyba pobić pod tym względem rekord świata. Trudno byłoby bowiem znaleźć drugi taki zespół, który pięć razy z rzędu nie potrafił z karnego zamienić na gola. - Jest to niechlubny wyczyn i musimy nad tym elementem mocno popracować - podkreśla szkoleniowiec.
Gdyby nie mecz Pucharu Ekstraklasy z Piastem w Gliwicach, wodzisławianie mieliby na swym koncie o dwa zmarnowane karne z kolei więcej. - Pięć razy z rzędu nie strzelili? Niewiarygodne! To już naprawdę bardzo zły wynik - mówi doświadczony pomocnik Polonii Bytom, Jacek Trzeciak. - Ja nie przypominam sobie, abym nie trafił kiedyś z "jedenastki", ale klucza do ich wykorzystywania nie ma. Trzeba przede wszystkim ćwiczyć strzały podczas zajęć, bo czasem wytrenowanie odpowiedniego ułożenia stopy może mieć decydujące znaczenie - uważa doświadczony gracz bytomian.
- Najważniejsza jest jednak psychika. Jeśli drużynie idzie, to wtedy jest łatwiej, bo niewykorzystanie takiej okazji nie ma wielkich konsekwencji. W Wodzisławiu natomiast więcej mówi się o zawirowaniach w klubie, niż o meczach i formie sportowej. To jest chyba ich główny problem - twierdzi Trzeciak.
Czy teraz trener Moskal będzie miał kłopot ze znalezieniem chętnego do wykonywania "jedenastek"? - Nie sądzę. Na treningu kilku graczy się zgłosi lub ich do tego wytypujemy. Kowalczyk pewnie też nie zrezygnuje - uważa trener Odry.
W sumie nic wielkiego by się nie stało, bo już nie tacy gracze mylili się z jedenastu metrów. Jednak drużyna znad czeskiej granicy chce chyba pobić pod tym względem rekord świata. Trudno byłoby bowiem znaleźć drugi taki zespół, który pięć razy z rzędu nie potrafił z karnego zamienić na gola. - Jest to niechlubny wyczyn i musimy nad tym elementem mocno popracować - podkreśla szkoleniowiec.
Gdyby nie mecz Pucharu Ekstraklasy z Piastem w Gliwicach, wodzisławianie mieliby na swym koncie o dwa zmarnowane karne z kolei więcej. - Pięć razy z rzędu nie strzelili? Niewiarygodne! To już naprawdę bardzo zły wynik - mówi doświadczony pomocnik Polonii Bytom, Jacek Trzeciak. - Ja nie przypominam sobie, abym nie trafił kiedyś z "jedenastki", ale klucza do ich wykorzystywania nie ma. Trzeba przede wszystkim ćwiczyć strzały podczas zajęć, bo czasem wytrenowanie odpowiedniego ułożenia stopy może mieć decydujące znaczenie - uważa doświadczony gracz bytomian.
- Najważniejsza jest jednak psychika. Jeśli drużynie idzie, to wtedy jest łatwiej, bo niewykorzystanie takiej okazji nie ma wielkich konsekwencji. W Wodzisławiu natomiast więcej mówi się o zawirowaniach w klubie, niż o meczach i formie sportowej. To jest chyba ich główny problem - twierdzi Trzeciak.
Czy teraz trener Moskal będzie miał kłopot ze znalezieniem chętnego do wykonywania "jedenastek"? - Nie sądzę. Na treningu kilku graczy się zgłosi lub ich do tego wytypujemy. Kowalczyk pewnie też nie zrezygnuje - uważa trener Odry.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów