"W tym roku wiążącej decyzji na pewno nie podejmę"
18.12.2011
- Podsumowanie zacznijmy od odpowiedzi na pytanie - co takiego jest w Ruchu, że niechciani gdzie indziej piłkarze, odbudowują się w Chorzowie?
- To nie są niechciani piłkarze, tylko niedoceniani. I różne są tego przyczyny. Nie dostają szansy gry, zostają skreśleni po kontuzji, ktoś uważa, że są za starzy. W Ruchu nie oceniamy tak zawodników. U nas zaczynają wszystko od nowa, mają czystą kartę, dostają szanse, by się pokazać. Naturalnie wpływ ma także atmosfera w zespole, kolektyw, ale tak naprawdę wszystko zależy tylko od nich. Nowi czują, że najważniejszy jest zawodnik, że oni są podmiotem, więc muszą się dobrą grą za ten profesjonalizm odpłacić. Oczywiście nie wszystkich udało nam się odzyskać. Nie będę wymieniał nazwisk, ale byli też u nas piłkarze nie do końca zdesperowani, by się wykazać.
- Z takich trzech „niedocenianych” zawodników dwóch jest dzisiaj w reprezentacji Polski, a trzeci należy do najskuteczniejszych piłkarzy Ruchu.
- I trio: Paweł Abbott, Maciej Jankowski, Arkadiusz Piech należy do najskuteczniejszych ataków w lidze. W sumie zdobyli oni w ekstraklasie 17 bramek i na pewno jesień należała do nich. Dwaj ostatni zostali powołani do kadry i, co najważniejsze, zadebiutowali w niej. Proszę jednak zauważyć, że bramki zdobywali również pomocnicy, a nawet obrońcy. To znaczy, że proporcje zostały zachowane, akcenty w grze do przodu dobrze rozłożone.
- Gorzej oceniłby pan defensywę?
- Na pewno nie powinniśmy tracić tylu bramek po prostych błędach. Reagowaliśmy na nie, robiliśmy roszady w tyłach, ale nie zawsze wszystko wychodziło nam tak, jak chcieliśmy. Tak więc nad defensywą musimy zimą solidnie popracować.
- Dorobek punktowy i miejsce w tabeli są bardzo zachęcają do ataku wiosną na medalowe pozycje?
- Ja cieszę się, że pokazywaliśmy jesienią dojrzałą piłkę, że udowodniliśmy, że nie jesteśmy zespołem, który potrafi grać tylko z kontry, jak o nas kiedyś mówiono.. A gdybyśmy nie stracili trochę pechowo punktów w meczach ze Śląskiem, Legią, czy Polonią Warszawa, to już teraz bylibyśmy na „pudle”. Ale nie wybrzydzajmy. Jesteśmy w czołówce, mamy nadal realne szanse na dobry wynik w Ekstraklasie i w Pucharze Polki. Decydujące będą cztery pierwsze wiosenne występy, trzy z nich zagramy na wyjeździe. Zaczynamy we Wrocławiu z liderem, potem gościmy u siebie Lecha i jedziemy do Białegostoku, potem do Lubina. Jeśli wyjdziemy z tych potyczek z twarzą, to znaczy nie stracimy kontaktu z czołówką, to będziemy mieli dobrą bazę do powalczenia o coś więcej, niż tylko dobre miejsce w lidze.
- Na jakim etapie są Pana rozmowy z działaczami w kwestii przedłużenia kontraktu na kolejny sezony?
- Jestem po dwóch rozmowach z panem Dariuszem Smagorowiczem, właścicielem klubu. Umówiliśmy się na kolejne spotkania, ale w tym roku wiążącej decyzji na pewno nie podejmę.
- To nie są niechciani piłkarze, tylko niedoceniani. I różne są tego przyczyny. Nie dostają szansy gry, zostają skreśleni po kontuzji, ktoś uważa, że są za starzy. W Ruchu nie oceniamy tak zawodników. U nas zaczynają wszystko od nowa, mają czystą kartę, dostają szanse, by się pokazać. Naturalnie wpływ ma także atmosfera w zespole, kolektyw, ale tak naprawdę wszystko zależy tylko od nich. Nowi czują, że najważniejszy jest zawodnik, że oni są podmiotem, więc muszą się dobrą grą za ten profesjonalizm odpłacić. Oczywiście nie wszystkich udało nam się odzyskać. Nie będę wymieniał nazwisk, ale byli też u nas piłkarze nie do końca zdesperowani, by się wykazać.
- Z takich trzech „niedocenianych” zawodników dwóch jest dzisiaj w reprezentacji Polski, a trzeci należy do najskuteczniejszych piłkarzy Ruchu.
- I trio: Paweł Abbott, Maciej Jankowski, Arkadiusz Piech należy do najskuteczniejszych ataków w lidze. W sumie zdobyli oni w ekstraklasie 17 bramek i na pewno jesień należała do nich. Dwaj ostatni zostali powołani do kadry i, co najważniejsze, zadebiutowali w niej. Proszę jednak zauważyć, że bramki zdobywali również pomocnicy, a nawet obrońcy. To znaczy, że proporcje zostały zachowane, akcenty w grze do przodu dobrze rozłożone.
- Gorzej oceniłby pan defensywę?
- Na pewno nie powinniśmy tracić tylu bramek po prostych błędach. Reagowaliśmy na nie, robiliśmy roszady w tyłach, ale nie zawsze wszystko wychodziło nam tak, jak chcieliśmy. Tak więc nad defensywą musimy zimą solidnie popracować.
- Dorobek punktowy i miejsce w tabeli są bardzo zachęcają do ataku wiosną na medalowe pozycje?
- Ja cieszę się, że pokazywaliśmy jesienią dojrzałą piłkę, że udowodniliśmy, że nie jesteśmy zespołem, który potrafi grać tylko z kontry, jak o nas kiedyś mówiono.. A gdybyśmy nie stracili trochę pechowo punktów w meczach ze Śląskiem, Legią, czy Polonią Warszawa, to już teraz bylibyśmy na „pudle”. Ale nie wybrzydzajmy. Jesteśmy w czołówce, mamy nadal realne szanse na dobry wynik w Ekstraklasie i w Pucharze Polki. Decydujące będą cztery pierwsze wiosenne występy, trzy z nich zagramy na wyjeździe. Zaczynamy we Wrocławiu z liderem, potem gościmy u siebie Lecha i jedziemy do Białegostoku, potem do Lubina. Jeśli wyjdziemy z tych potyczek z twarzą, to znaczy nie stracimy kontaktu z czołówką, to będziemy mieli dobrą bazę do powalczenia o coś więcej, niż tylko dobre miejsce w lidze.
- Na jakim etapie są Pana rozmowy z działaczami w kwestii przedłużenia kontraktu na kolejny sezony?
- Jestem po dwóch rozmowach z panem Dariuszem Smagorowiczem, właścicielem klubu. Umówiliśmy się na kolejne spotkania, ale w tym roku wiążącej decyzji na pewno nie podejmę.
Polecane
Ekstraklasa